🍂 Listopadowe wydanie dostępne na naszej stronie 🍁 zapraszamy do lektury 🍂 najpopularniejszy magazyn lifestylowy o Poznaniu 🍁 POLECAMY  

Organizator:

Chcę tu być

01.02.2022 00:05:00

Podziel się

Niezwykle ciepła, oddana swojej pracy, empatyczna, otwarta. Kocha to co robi. Na swoich podopiecznych mówi: moje dzieci. Z ogromnym zaangażowaniem, wielką pasją, szacunkiem do innych prowadzi i rozwija swój drugi dom – Dwujęzyczni - Anglojęzyczne Przedszkole Montessori. To miejsce nie tylko dla dzieci, które chcą tu być. To także miejsce dla rodziców, którzy mogą tu przyjść z każdym problemem, poradzić się, otrzymać wsparcie i jeszcze lepiej zrozumieć swoje pociechy. Tutaj wszyscy bardzo się lubią, a lockdown tylko utwierdził ich w przekonaniu, że bez siebie trudno funkcjonować. Pewnie dlatego Dorota Matuszczak codziennie dostaje zapytania, czy ma jeszcze wolne miejsce dla kolejnego dziecka. Po siedmiu latach funkcjonowania, chcąc dać drugi dom jeszcze większej grupie dzieci, postanowiła otworzyć drugą placówkę, w sąsiedztwie tej przy ulicy Dąbrowskiego. Rodzina dwujęzycznych powiększy się już we wrześniu

Dorota Matuszczak
Właścicielka Niepublicznego
Przedszkola Dwujęzyczni

Widzę, że przez te cztery lata od naszego pierwszego spotkania nie próżnowałaś.

Dorota Matuszczak: Znasz mnie trochę i wiesz, że nie należę do takich osób (śmiech). Tak naprawdę niewiele się u nas zmieniło, nawet nauczycielki są te same (śmiech). To akurat dobrze, ponieważ świadczy to o tym, że w Dwujęzycznych pracuje się dobrze, a przynajmniej mam taką nadzieję (śmiech). Tak na poważnie to na pewno zmieniło się to, że dziś edukujemy także rodziców. Pandemia nam trochę przeszkodziła, bo dosłownie tuż przed lockdownem rozpoczęliśmy cykl szkoleń, które nazwałam Akademią Świadomego Rodzica. Na szczęście już do tego cyklu wróciliśmy. Organizujemy spotkania, warsztaty ze specjalistami, które odbywają się po godzinach pracy przedszkola lub w weekendy.

Jaki jest cel tych spotkań?

Chodzi o to, by rodzice mogli przyjść i dowiedzieć się więcej na temat swoich dzieci, jak się uczą, ale też tego, w jaki sposób my uczymy i czym jest metoda Montessori, bo dużo się o tym mówi, ale niewiele osób wie, z czym to się tak naprawdę wiąże. Przeprowadziliśmy zajęcia teoretyczne, potem odbyły się warsztaty, które ostatecznie przerodziły się w coaching rodzicielski. To ważne, żeby rodzice mieli świadomość, że nie tylko oni mają problemy i że zawsze mogą liczyć na nasze wsparcie. Mamy świadomość, że aktualne wyzwania rodzicielskie są bardzo wysokie. Łączenie pracy zawodowej z życiem rodzinnym bywa bardzo trudne i wyczerpujące.

Myślę, że w tym przypadku wymiana doświadczeń jest bezcenna.

Zgadzam się. Zauważyłam, że rodzice zaczęli się otwierać i chętniej omawiać swoje problemy z innymi. W trakcie naszych spotkań znajdujemy wspólnie optymalne rozwiązania. Tematy, które były dla nich trudne, stały się bliższe. Nasi eksperci, którzy prowadzą warsztaty, dużo im podpowiedzieli. To są wykwalifikowani specjaliści z dziedziny psychologii rozwojowej czy pedagogii Montessori. Na warsztatach uczymy się rodzicielstwa bliskości według Jespera Juula, porozumienia bez przemocy, radzenia sobie ze złością czy innymi trudnymi emocjami. To wszystko robimy po to, żeby zrozumieć potrzeby dziecka i być dla niego wsparciem w trudnych chwilach.

I pewnie nie wzywasz rodziców na dywanik do gabinetu?

Zależy mi na tym, żeby rodzice nie byli wzywani do gabinetu, tylko żebyśmy swobodnie rozmawiali. Jeżeli ja lub któraś z nauczycielek widzi, że coś dzieje się z dzieckiem niepokojącego, dzwonimy do rodzica i mówimy o naszych spostrzeżeniach. Zresztą każdy może do mnie przyjść, porozmawiać, poradzić się. Uważam, że taka forma komunikacji jest zdecydowanie lepsza od przysłowiowego wzywania na dywanik. Siadamy, szukamy rozwiązań i pomagamy dziecku. Bardzo mocno skupiamy się na rozwoju nas samych, nauczycieli, żeby jeszcze lepiej rozumieć dzieci i rodziców. Żeby wiedzieć, jak im pomagać.

Jesteśmy kameralną placówką, dlatego mamy możliwość, aby skupić się indywidualnie na każdym z naszych dzieci. Mamy ponadstandardową ilość kadry nauczycielskiej, jesteśmy również w stałej współpracy z psychologiem dziecięcym. Staramy się być również dobrym pracodawcą, dzięki czemu przyciągamy najlepszych nauczycieli.

Czy pandemia zmieniła potrzeby dzieci i rodziców?

Myślę, że ten pierwszy lockdown, kiedy wszystko było zamknięte i panowała duża niepewność, na pewno nas zmienił. Wprowadził w życie takie poczucie strachu. Kiedy wróciliśmy do przedszkola w czerwcu, dzieci przytulały się do siebie i widać było, że brakowało im tego kontaktu. Nam zresztą też. Gdy pojawiło się widmo lockdownu, bardzo szybko zareagowaliśmy na zaistniałą sytuację. Błyskawicznie opracowaliśmy koncepcję zajęć zdalnych i wdrożyliśmy ją w życie. Po 3 dniach od zamknięcia przedszkola zorganizowaliśmy pierwsze zajęcia online. Prawdopodobnie jako pierwsze przedszkole w Polsce. Łączyliśmy się z dziećmi pięć razy dziennie, organizowaliśmy warsztaty plastyczne, zajęcia jogi, zumby, gimnastykę, naukę gry w piłkę nożną. Chcieliśmy, żeby dzieci miały kontakt ze sobą oraz trochę ruchu, a rodzice mogli spokojnie pracować. Tamten okres był dziwny i ciężki. Na szczęście dziś wszystko funkcjonuje normalnie.

Współpraca i zrozumienie ze strony rodziców oraz fakt, że jesteśmy kameralną placówką, pomogło nam również przejść przez kolejne okresy pandemii. Na szczęście po obowiązkowym lockdownie nie zamknęliśmy już przedszkola ani razu, zapewniając ciągłość opieki, dzięki czemu nasze dzieci mogły funkcjonować normalnie i nie odczuwały negatywach skutków izolacji.

Nie bałaś się, że lockdown spowoduje, że rodzice wycofają dzieci z przedszkola?

Oczywiście był to trudny i niepewny czas zarówno dla nas, jak i dla rodziców naszych dzieci. Spotkałam się z bardzo dużym zrozumieniem z ich strony. Przedszkole Dwujęzyczni tworzą ludzie – nie wyobrażaliśmy sobie tego miejsca bez nich. O zwolnieniach nawet nie myślałam. Kadra to najcenniejszy element naszego przedszkola.

Każdy jednak zapewniał mnie, że nie wyobraża sobie życia dzieci bez Dwujęzycznych. To był moment, kiedy rodzice i moi pracownicy ogromnie mnie wsparli, za co z tego miejsca dziękuję.

Myślę, że ten kontakt, ta relacja, którą zbudowaliście, i to, że w Twoim przedszkolu nikt nie jest anonimowy, też pomogło.

Zgadzam się. U nas nikt nie jest anonimowy, wszyscy się znamy. Dzieci spotykają się po zajęciach, spędzają ze sobą urodziny, zapraszają się do domów na weekendy. Poza tym zależy mi na tym, by rodzice poznawali się między sobą. Co roku, w czerwcu, spotykamy się całymi rodzinami na pikniku. Podczas gdy dzieci korzystają z atrakcji, rodzice mają możliwość się poznać i ze sobą porozmawiać. Jesienią organizujemy ogniska, w grudniu spotykamy się na wspólnej wigilii. To są te momenty tylko dla nas i śmiało mogę powiedzieć, że tworzymy jedną, wielką rodzinę. Dzięki temu możemy powiedzieć sobie więcej, bardziej poznajemy dzieci, zbliżamy się do siebie. Jestem niezwykle dumna, że udało nam się zbudować społeczność Dwujęzycznych.

Pewnie jest Ci smutno, kiedy dziecko kończy naukę w przedszkolu i idzie do szkoły.

To są bardzo emocjonalne momenty. W naszym przedszkolu jesteśmy stale obecni w świecie przedszkolaków, żeby jeszcze lepiej je zrozumieć, pomóc, podpowiedzieć i dać dobry wzór. Kiedy dziecko przynosi do przedszkola swoją zabawkę, zawsze pytam, dlaczego akurat tą, jaka jest jej historia i dlaczego jest dla niego ważna. Chcemy przez to przekazać, że to, co myślą, czują i mówią nasze dzieci, jest dla nas bardzo istotne. Okazanie prawdziwego zainteresowania ich sprawami skutkuje tym, że dziecko czuje się zauważone, co w naturalny sposób buduje u niego bardzo ważne poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości. Oczywiście gdy przychodzi moment rozstania, pojawia się wiele emocji zarówno u dzieci, jak i u nas. Jesteśmy dumni i szczęśliwi, ze mogliśmy być częścią tak ważnego etapu ich życia.

Ale wiesz, co jest piękne? Często dzieci zaprzyjaźniają się ze sobą i w dalszą drogę idą razem. Fajnie mieć taką bratnią duszę w szkole, w życiu i cieszę się, że oni poznają się właśnie u nas. Zresztą zawsze marzyłam o tym, by stworzyć takie domowe przedszkole, w którym każdy będzie czuł się jak w domu i będzie chciał tu być.

I chce?

Dzieci chcą tu być. Rodzice też (śmiech). No i my też!

Jak zaczęła się Twoja przygoda z Dwujęzycznymi?

Studiowałam filologię angielską i po ukończeniu studiów założyłam szkołę języka angielskiego, dzięki czemu odkryłam moją prawdziwą zawodową pasję – dzieci oraz proces edukacji. Dlatego zdecydowałam się kontynuować moją naukę na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza, dzięki czemu zdobyłam konieczne w moim zawodzie wykształcenie pedagogiczne. Podczas studiów odbyłam wiele praktyk w różnych przedszkolach. Uświadomiłam sobie, że w tak bardzo ważnym dla siebie i swojego rozwoju okresie, który wpływa na kształtowanie się osobowości, dziecko większość swojego dnia spędza w przedszkolu. Zrozumiałam, że wybór przedszkola to jedna z najważniejszych i najtrudniejszych decyzji przyszłego rodzica.

Moje doświadczenia i obserwacje zaowocowały pomysłem stworzenia przedszkola, w którym dziecko ma szansę poczuć się jak w domu i będzie otoczone najwyższej jakości opieką. Stworzyliśmy unikalną ofertę językową – przedszkole jest anglojęzyczne, a zajęcia z języka hiszpańskiego odbywają się codziennie. Nasze dzieci nie są żabkami, kaczuszkami itp. Każde z nich ma swoje zdjęcie przy szafce. Jesteśmy wszyscy w jednej grupie. Dzięki temu dzieci się znają, wiedzą, że są starsi i młodsi, że warto sobie pomagać. Wiele dzieci nie ma rodzeństwa, więc tu uczą się dzielenia z innymi, cierpliwości czy stawiania innym granic. Skupiamy się na nich, na ich potrzebach. Poprzez codzienną, systematyczną pracę stymulujemy intensywnie ich rozwój i przekazujemy uniwersalne wartości.

Skąd pojawił się pomysł, żeby przedszkole było anglojęzyczne?

Jako pedagog oraz filolog wiem, ile korzyści przynosi dziecku wczesna nauka drugiego języka. Nasze dzieci mają szansę nauczyć się języka angielskiego jak języka polskiego, ponieważ uczymy je w sposób naturalny, pokazując świat w języku angielskim. Wszystko to, co rodzice mówią w domu po polsku, my mówimy po angielsku, tak jak to się dzieje w rodzinach dwujęzycznych. Dzieci w okresie przedszkolnym mają naturalną zdolność przyswajania języka, która wraz z wiekiem stopniowo zanika. W tym czasie tworzymy podstawy gramatyczne, fonetyczne oraz budujemy szeroki zasób słownictwa. Niektóre badania mówią, że mózg ludzki jest w stanie przyswoić biegle kilkanaście języków!

Mamy cudowną nauczycielkę Almę, która przyjechała do nas z Hiszpanii. Jest niesamowita i ma wzorowe podejście do dzieci. Niedawno dołączyła do nas Gunay, która pochodzi z Azerbejdżanu. Obie mówią wyłącznie po angielsku, co zachęca nasze dzieci do mówienia właśnie w tym języku. Dużo się od nich uczymy, poznajemy ich kulturę, zwyczaje.

Każda z naszych nauczycielek ma gruntowne przygotowanie merytoryczne i określony profil osobowościowy, zna perfekcyjnie angielski. Bardzo skupiamy się na podnoszeniu ich umiejętności poprzez regularne szkolenia oraz kursy.

Sama miałam możliwość dzielenie się swoją wiedzą i umiejętnościami z innymi przedszkolami. To bardzo miłe i nobilitujące.

Jak dzieciom idzie nauka języków?

Skuteczność nauki języków w naszym przedszkolu najlepiej obrazuje przykład Kerema, który dołączył do nas dwa lata temu. Chłopiec musiał przenieść się z Turcji do Polski w związku ze zmianą miejsca pracy jego taty. Kiedy do nas dołączył, mówił tylko w języku tureckim. Dla dziecka była to ogromna zmiana: od pogody, przez zwyczaje, po język. Po dwóch miesiącach tak się rozwinął i tak wspaniale przyswoił język angielski, że mogłyśmy z nim normalnie rozmawiać. Dzisiaj pięknie mówi także w języku hiszpańskim. Wiem od rodziców, że w domu bawi się wyłącznie w języku angielskim lub hiszpańskim, więc oni przypominają mu, że zna także turecki (śmiech). To pokazuje, jak plastyczny umysł mają dzieci i że nie możemy zaprzepaścić ich szansy na rozwój. Nauka przychodzi im bardzo naturalnie. W przedszkolu uczymy języka przez zabawę, co zachęca je do nauki. Zresztą, dzięki temu, nasze dzieci mają łatwiejszy start w szkole. Nauczyciele, do których trafiają, mówią, że od razu rozpoznają naszych podopiecznych. Są oni bardzo otwarci, ciekawi świata i głodni wiedzy. I to mnie bardzo cieszy, bo zależało mi na tym, żeby dzieci były osłuchane z językiem, nie miały barier i nie bały się go używać. Mamy oczywiście więcej takich przykładów, bardzo się cieszę, że naszemu przedszkolu zaufało tak wielu obcokrajowców, którzy przeprowadzili się do Polski. Dzięki temu tworzymy międzynarodową społeczność, uczymy nasze dzieci różnorodności, otwartości i tolerancji.

Jak Ty nauczyłaś się języka angielskiego?

Pamiętam, że kiedy miałam sześć lat, mama zapisała mnie na angielski. Siedzieliśmy w ławkach, a ja strasznie się nudziłam. W naszym domu zawsze była potrzeba nauki języka. Mój tata jest marynarzem i całe życie pływa po świecie. Angielski zna perfekcyjnie. Oczywiście próbował mnie uczyć, ale bezskutecznie (śmiech). Pamiętam, jak kiedyś przywiózł ze Stanów Zjednoczonych piękne gumki do włosów i mówił, że po każdej lekcji będę dostawać po jednej. Skończyło się tak, że lekcji nie było, a gumki i tak dostawałam. Potem pracowałam z korepetytorką, uczęszczałam do szkoły nauki języka angielskiego, gdzie zajęcia odbywały się z native speakerem. Pamiętam, że te zajęcia były dla mnie strasznie stresujące, ponieważ bałam się mówić. Miałam w sobie taki strach, że odezwę się i nie będzie to poprawne gramatycznie. Dlatego na lekcjach milczałam. W związku z tym w naszym przedszkolu zupełnie inaczej podchodzimy do nauki. Kiedy dziecko popełnia błąd, powtarzamy po nim zdanie poprawnie, a dzieci dalej powtarzają po nas. W ten sposób uczą się prawidłowej wymowy. Nie pouczamy, nie wytykamy błędów. Stąd dzieci są ośmielone i chętnie się otwierają, nie mając oporów przed mówieniem. I o to chodzi, żeby dzieci nie miały żadnych barier, żeby dla nich każdy był równy, wspaniały, wyjątkowy. Pozwalamy im być sobą.

Jesteś dumna z Dwujęzycznych, prawda?

Jestem dumna z moich dwujęzycznych dzieci. Jestem dumna z placówki, którą prowadzę, chociaż wiem, że cały czas trzeba iść do przodu i się udoskonalać. Jesteśmy na rynku już siedem lat i dużo udało nam się zrobić, ale wciąż jeszcze wiele przed nami.

Osiągnęłaś wielki sukces, bo do Anglojęzycznego Przedszkola Montessori Dwujęzyczni co roku ustawia się kolejka chętnych, a nie dla wszystkich są miejsca.

Tak, zgadza się, dlatego otwieramy drugą placówkę. Będzie w tym samym miejscu, w kamienicy obok. Właśnie oddaliśmy do renowacji okna, drzwi, zadbaliśmy o każdy szczegół w wystroju nowego miejsca, żeby zachować klimat pięknej secesyjnej kamienicy. Przedszkola programowo będą wyglądać tak samo. Dalej będziemy uczyć języków, rozwijać dzieci duchowo i emocjonalnie. Jeśli teraz nauczymy dzieci rozpoznawania emocji, odpowiedniego reagowania, stawiania granic, to mam nadzieję, że w dorosłym życiu będą świadomymi swoich potrzeb asertywnymi i szczęśliwymi ludźmi.

Kiedy można zapisywać dzieci?

Na pewno rozpoczniemy naukę od września, zapisywać dzieci można już teraz. Przyjmiemy 25 osób. Wzbogacimy też kadrę w oparciu o nasze standardy i wartości. Będzie więcej dwujęzycznych. I to jest kolejny mój powód do dumy.

Dwujęzyczni

Anglojęzyczne Przedszkole Montessori
ul.J.H. Dąbrowskiego 25 / 2B
60-840 Poznań
tel. +48 502 096 811
e-mail:przedszkole@dwujezyczni.pl