🌻 wrześniowe wydanie Sukcesu 🌻 zapraszamy do lektury 🌻 najpopularniejszy magazyn lifestylowy o Poznaniu 🌻 POLECAMY  

Organizator:

Dawnych majówek czar [GALERIA ZDJĘĆ]

02.05.2022 11:24:37

Podziel się

Majówka starszym poznaniakom kojarzy się nie tylko z pochodami, transparentami i kiełbaskami z musztardą, ale przede wszystkim z „Majówką z książką”, która przez ponad pół wieku odbywała się w stolicy Wielkopolski. W czasach, kiedy w księgarniach były pustki, a miejska legenda głosiła, że na zapleczu Domu Książki na Gwarnej znajduje się specjalny pokój z półkami dla wybranych, a na nich piętrzą się nowości z różnych dziedzin dla zwykłych połykaczy lektur niedostępne - to było wielkie święto. Można było kupić nowości, zdobyć starsze rarytasy, a także autografy znanych i lubianych.

TEKST: Elżbieta Podolska
ZDJĘCIA: Piotr Jasiczek

„Majówka z książką”, czyli Wielkopolskie Spotkania z Książką, Prasą, Radiem i Telewizją, była najstarszą i największą imprezą, jaka odbywała się w Polsce od 1 do 3 maja. W 2006 roku odbyła się po raz 51. i ostatni. Pierwsza odbyła się na Starym Rynku, potem gościła na Placu Wolności, przy Operze, by w końcu osiąść na dobre na terenach wokół Areny i tam rozwinąć skrzydła.

Gigantyczne przedsięwzięcie
Co roku stawiano prawie sto stoisk, a wśród nich także te specjalne, na których goście rozdawali autografy. Pisarze, poeci, muzycy, wokaliści, aktorzy. Przyjeżdżało ich na każdą Majówkę około 60. Z roku na rok impreza robiła się coraz większa. Już nie tylko książki gościły na stoiskach, ale też i rarytasy do jedzenia, zabawki. Pojawiały się karuzele. A na scenie grały zespoły i występowali soliści z całej Wielkopolski, a wieczorami gwiazdy z recitalami – od Bogusława Meca po rockowe zespoły. W rekordowym roku przez trzy dni Majówkę odwiedziło ponad 250 tysięcy ludzi.

Do ostatniego chętnego
Starsi mieszkańcy Poznania pamiętają jeszcze kilometrowe kolejki przed stoiskami, by zdobyć książki, mapy, płyty, kasety i upragnione autografy. – Pamiętam, że któregoś roku przyjechała sama Joanna Chmielewska, wtedy absolutna królowa kryminału nie tylko w Polsce. Kolejki były ogromne, a jeszcze dziennikarze czekali na wywiady – mówi Katarzyna Szczekocka. – Czekałam kilka godzin, tak naprawdę nie wierząc, że się uda, bo każdy z autorów podpisywał chyba tylko przez godzinę czy dwie. Jednak pani Chmielewska powiedziała, że będzie podpisywała do ostatniego chętnego. To było niesamowite, bo rzeczywiście pisarka siedziała wiele godzin, prosząc tylko od czasu do czasu o pięć minut przerwy, bo musiała zapalić papierosa. Jak przyznała się dziennikarzom, kolejka w Poznaniu była jedną z najdłuższych, jaka stała po jej autograf.

Rezerwowali czas z wyprzedzeniem
Z anegdot opowiadanych przez organizatorów imprezy jedna dotyczyła Hanki Bielickiej, która przez wiele lat rezerwowała sobie czas na wyjazd do Poznania nawet nie czekając na zaproszenie.
Niesamowite były też spotkania z Zygmuntem Kałużyńskim i Tomaszem Raczkiem. - Siedzieli skromnie przy stoliku i bardzo chętnie rozmawiali o filmach, aktorach, chociaż nie tylko - mówi Elżbieta Andrzejewska. - Znaleźliśmy wspólne tematy i rozmawialiśmy, rozmawialiśmy, a oni dodatkowo podpisywali książki. Pan Zygmunt szarmancki, ale niepokorny, zawsze w lekko wymiętej marynarce. Jego poglądy często były ostre i jednocześnie bardzo trafne. Towarzyszył mu niesamowicie spokojny, wyważony Tomasz Raczek. Świetnie się uzupełniali. Gdzieś w domowym archiwum muszą być ich podpisy. Najbardziej pechowe było spotkanie ze Stefanią Grodzieńską. Miała być gościem specjalnym, ale nie dojechała. Okazało się, że spadła z krzesła i zwichnęła nogę.
Ksiądz Jan Twardowski, Joanna Chmielewska, Hanna Bielicka, Eleni, Adrianna Biedrzyńska, Krystyna Feldman, Włodzimierz Łęcki, Małgorzata Musierowicz, Laura Łącz, Krzysztof Skiba, Barbara Wachowicz, Jan Tomaszewski, Stefan Friedmann, Juliusz Kubel, Bogusław Kaczyński, Bogusław Mec i tak można by wymieniać i wymieniać. Niewielu było w tamtych latach artystów, którzy nie zajrzeli na Majówkę do Poznania. To był raj dla łowców autografów. Wielkie zainteresowanie wzbudziła w 2002 roku promocja książek Hanny Szymanderskiej, autorki popularnych poradników i książek kucharskich. Wydawnictwo Prószyński i S-ka przygotowało potrawy opisywane przez panią Hannę, by czytelnicy mogli spróbować, czy rzeczywiście warto gotować według jej przepisów.

Piknik z książkami
Początkowo było to tylko spotkanie wydawców z czytelnikami, ale szybko formuła zaczęła się rozrastać. Pojawiały się dodatkowe atrakcje, umilacze czasu, a kiedy ustanowiono także święto 3 maja i powstał tzw. długi weekend, impreza wypełniała pustkę w Poznaniu, bo niewiele więcej się wtedy w mieście działo. - Na Majówce panowała przez te lata atmosfera pikniku - wspomina Maciej Nowik. - Chleb ze smalcem, tradycyjne nalewki, mięta na zdrowie, domowe wypieki, kiełbasy z rożna. To miało swój ogromny urok i chyba właśnie dlatego ludzie tak bardzo lubili tę imprezę. Pamiętam stanie godzinami po wymarzone książki. Mam jeszcze w domu Przygody Guliwera, które zdobyłem podczas jednej z Majówek. Cała Polska wtedy szła w pochodach, a poznaniacy znikali z pochodów, by jak najszybciej znaleźć się przy stoiskach z książkami. Jak mówiono, było to święto wszystkich kochających książki: autorów, wydawców, czytelników.

Pamiątkowe zdjęcie
Przy okazji Majówki odbywało się mnóstwo różnorodnych wydarzeń. Na przykład 1 maja 2004 roku mieszkańcy wraz z prezydentami miasta i wojewodą zrobili sobie fotkę na pamiątkę wejścia Polski do Unii Europejskiej. Zdjęcie miało tytuł „Poznań w kadrze Europy”.

Ostatnia w strugach deszczu
W 2006 roku „Majówka z książką” odbyła się z wielkimi kłopotami. Brakowało już funduszy na jej organizację. Wiadomo było, że to prawdopodobnie ostatnia taka impreza. Poznań pożegnał się z nią deszczem i chłodem, co jednak nie przeszkodziło poznaniakom, którzy tłumnie zjawili się pod Areną. Kolejki, jak co roku, ustawiały się po autografy.