Organizator:

Komiksy nie tylko dla dzieci

06.08.2021 14:23:08

Podziel się

Z jednej strony dostarcza rozrywki, a z drugiej edukuje. Posiada walory estetyczne, jak i poznawcze. Komiks. Leży na styku dwóch dziedzin: literatury pięknej i sztuk plastycznych. Mimo że zyskuje na popularności, to w dalszym ciągu w powszechnej opinii uznawany jest za literaturę dziecinną i nieprzystającą dorosłym. Na szczęście jest w Poznaniu takie miejsce, które do komiksu podchodzi na poważnie i jest taki człowiek, który stara się go odczarować. Michał Traczyk pokazuje, że komiks to magia i zaprasza do Biblioteki Uniwersyteckiej.

ROZMAWIA: KAROLINA MICHALAK 
ZDJĘCIA: PIOTR JASICZEK

Pracownia Komiksu jest stosunkowo nowa w Bibliotece Uniwersyteckiej w Poznaniu. Skąd pomysł na jej utworzenie?

Michał Traczyk: Pracownia Komiksu powstała w 2018 roku w konsekwencji decyzji podjętych 10 lat wcześniej. W 2007 roku Rafał Wójcik – obecny kierownik Oddziału Zbiorów Specjalnych – postanowił sprawdzić, jak wygląda kwestia obecności komiksów w naszej bibliotece. Ze smutkiem odkrył, że posiadamy zaledwie kilkanaście sztuk. Biorąc pod uwagę, że Biblioteka Uniwersytecka jest uprawniona do otrzymywania od wydawców egzemplarza obowiązkowego, poszukiwania Rafała obnażyły słabości tego systemu: brak sumienności i – częściej – nieświadomość wydawców, niedoskonałość przepisów, a także przeświadczenie samych bibliotekarzy, że bibliotece naukowej nie przystoi zajmować się literaturą dziecięcą i niepoważną, za jaką uważany był komiks. Rafał Wójcik, przekonany o wartości tego gatunku i świadomy faktu, że za kilka lat pojawi się problem, by dotrzeć do wielu tytułów i je zbadać, przekonał swoich ówczesnych przełożonych, że warto zwrócić uwagę na komiksy i uzupełnić nimi zasoby biblioteczne.

Dlaczego komiks kojarzy się z czymś skierowanym wyłącznie do młodych ludzi?

Najczęściej bierze się to z nieznajomości i niezrozumienia tej formy artystycznej, ponieważ wymaga ona od czytelnika innego rodzaju percepcji, różnego od tradycyjnego sposobu czytania. Od małego wpaja się nam informacje o nieważności i bylejakości komiksu. Do tego jesteśmy zacofani względem świata z wiedzą o nim. To, co leży u podłoża naszej kolekcji, to pokazanie, że komiks jest częścią polskiego dziedzictwa kulturowego, której warto poświęcać więcej uwagi.

Jak to się stało, że Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu z liczącego zaledwie kilkanaście egzemplarzy zbioru zrobiła największą w Polsce kolekcję komiksów?

W 2008 komiksy zostały włączone do polityki gromadzenia zbiorów Biblioteki. Chcąc nadrobić braki, przeznaczyliśmy środki finansowe na zakup zbiorów od prywatnego kolekcjonera. Wówczas na naszych regałach pojawiło się ponad 4000 woluminów. Duży nacisk położyliśmy także na współpracę ze środowiskiem oraz na uczestnictwo w wydarzeniach tematycznych, podczas których uświadamialiśmy, jak ważne jest, by autorzy i wydawcy przekazywali nam egzemplarze. Te rozmowy przyniosły zamierzone efekty i większość z nich wywiązuje się z tego obowiązku. To sprawia, że w ciągu roku wpływa do nas ok. 1000 egzemplarzy, zatem siłą rzeczy, kolekcja bardzo szybko się rozrasta. Znamienne jest, że dzięki temu oszczędzamy pieniądze, które możemy zainwestować w starsze i niedostępne tytuły, a także uzupełnić zasoby o pozycje zagraniczne. No i dziś możemy mówić o kolekcji liczącej ponad 18 000 woluminów.

Czy Poznań ma tradycje komiksowe?

W 1994 roku powstało „AQQ”, najważniejsze czasopismo lat 90. poświęcone komiksom, które swoją siedzibę miało w Poznaniu. Jego twórcami byli Łukasz Zandecki i Witold Tkaczyk, który zapoczątkował także modę na komiksy historyczne w Polsce i wytyczył pewne standardy tworzenia tego typu publikacji. Na przełomie lat dwutysięcznych wychodził magazyn „Produkt”, którego siedziba znajdowała się w domu rysownika Filipa Myszkowskiego, jednego z autorów publikujących w tym piśmie. Poza tym w stolicy Wielkopolski mieszka kilku utalentowanych twórców. I od kilkunastu lat odbywają się regularnie różne imprezy komiksowe.

Komiks to?

Najprościej rzecz ujmując, opowiadanie obrazami, literatura obrazkowa. Jednak to wszystko, co w literaturze dzieje się w słowie, w komiksie rozgrywa się w obrazkach. Tu słowo dopowiada to, czego nie da się pokazać.

W okresie międzywojennym oraz w PRL używano nazw „historyjki obrazkowe” oraz „kolorowe zeszyty”. Kiedy nazwa komiks weszła do powszechnego użytku?

Słowo „komiks” w czasach PRL było nacechowane pejoratywnie, ponieważ symbolizowało amerykańskie zepsucie i upadek wartości. Pokazywano chociażby, w jaki sposób Amerykanie niszczą literaturę, tworząc komiksy na podstawie wybitnych dzieł literackich. Jako symbol zgnilizny komiks był oficjalnie tępiony, ale mimo to się ukazywał. Na początku głównie w prasie. Były to najczęściej historie nazywane przez niektórych badaczy protokomiksowymi lub parakomiksowymi. Chodzi o zestawienia obrazków z podpisami umieszczanymi poniżej. Próbowano wymyślić w Polsce nazwy alternatywne, coś, co zastąpiłoby pierwowzór, ale najprawdopodobniej przez przekorę Polaków, to się nie udało, bo wiadomo, że jak czegoś nie wolno, to u nas raczej się przyjmie. Samo słowo „komiks” pochodzi z Ameryki, wywodzi się od słów „comic” – zabawny, komiczny i „strip” – pasek, i zostało ukute na potrzeby określenia gazetowych historyjek obrazkowych z końca XIX wieku.

A jak to wszystko w ogóle się zaczęło?

Tak naprawdę historia komiksu zaczyna się w Europie od Rodolphe’a Töpffera, który w 1833 roku opublikował swoją pierwszą historyjkę obrazkową. A dodając żartem, za ojca chrzestnego komiksu można uznać Johanna Wolfganga Goethego, ponieważ Töpffer – nie do końca przekonany co do wartości tego, co tworzy – zwrócił się do niego z prośbą o ocenę swoich opowiastek. Goethe zachwycił się nimi, dostrzegając coś nowego i wartego kontynuacji.

Jak kształtuje się historia polskiego komiksu?

U nas zaczęło się to nieco później, bo w drugiej połowie XIX wieku. Protoplastami polskiego komiksu są Artur Bartels, który wydawał cykle grafik w osobnych tekach, i Franciszek Kostrzewski, ten z kolei drukował w prasie. Jako ciekawostkę można dodać, że za współautora jednego z cykli Bartelsa uznaje się Cypriana Kamila Norwida, który, oprócz tego, że znany jest przede wszystkim z poezji, był także rytownikiem – to dzięki takim ludziom w XIX wieku możliwe było drukowanie ilustracji.

Za pierwszy polski komiks przyjęło się uznawać „Ogniem i mieczem, czyli Przygody szalonego Grzesia” autorstwa Kamila Mackiewicza i Stanisława Wasylewskiego (pseud. Jan Bury), który ukazywał się w 1919 roku we lwowskim „Szczutku” – czasopiśmie satyryczno-politycznym.

Ważnym wydarzeniem w historii była publikacja pierwszego odcinka „Tytusa, Romka i A’Tomka” w „Świecie Młodych” w 1957 roku. Jednak zauważalny boom przypada dopiero na przełom lat 60. i 70., kiedy rozpoczyna się złota era polskiego komiksu. To wtedy ukazują się m.in. Kapitan Żbik, Kapitan „Klos”, „Podziemny front”, „Przygody pancernych i psa Szarika”. Komiksy tworzą wybitni artyści. Natomiast najtrudniejszym okresem dla funkcjonowania komiksu były lata 90. W PRL-u wszystko było regulowane odgórnie, więc i komiksy ukazywały się według określonych zasad. Nagle przyszedł rok 1989, zaczął się wolny rynek, każdy mógł zostać wydawcą i wydawać wszystko, na co miał ochotę. Do tego doszła galopująca inflacja i rynek się załamał. Lata 90. to czas, kiedy nie ukazywały się polskie albumy, a twórcy skupiali się na krótkich formach publikowanych w zinach i prezentowanych na konwentach. Wtedy też zachłysnęliśmy się Zachodem. Triumfy święciło wydawnictwo TM-Semic specjalizujące się w komiksach o superbohaterach, które zalało nasz rynek amerykańskimi zeszytówkami. Dziś możemy mówić o wyraźnej stabilizacji sytuacji komiksu w Polsce.

Jak wygląda praca w Pracowni Komiksu?

Jesteśmy biblioteką naukową, zatem skupiamy się na gromadzeniu, opracowywaniu i badaniu komiksów, a także stwarzaniu innym, zwłaszcza studentom i badaczom, warunków do pracy z materiałem. Nasza kolekcja to obecnie największy instytucjonalny zbiór tego typu w Polsce, udostępniany w całości w jedynej czytelni komiksów w naszym kraju. Oprócz tego pracujemy nad utworzeniem bazy zdigitalizowanych komiksów prasowych, począwszy od najstarszych historii z terenu Wielkopolski, a także nad dostępną w Internecie Polską Bibliografią Wiedzy o Komiksie, która w zamierzeniu zbierać ma informacje o wszystkich publikacjach na temat komiksów, które ukazały się w Polsce. W tej chwili liczy ponad 5000 haseł. Jesteśmy także współwydawcą magazynu popularnonaukowego „Zeszyty Komiksowe”.

W samej pracowni jest zatrudnionych pięć osób, ale komiksem w naszej bibliotece zajmuje się wielu pracowników z różnych oddziałów, bez współpracy z którymi nigdy by się nam nie udało. Udostępnienie komiksu w Czytelni Komiksów i Gazet NOVA jest ostatnim etapem procedury wprowadzania nowości do zbiorów.

Ale gromadzenie i praca naukowa, to nie wszystko czym się zajmujecie.

Owszem. Zajmujemy się również promocją komiksu. Od 2014 roku realizujemy projekt Obwoźnej Czytelni Komiksów, w ramach której udostępniamy nasze zbiory podczas wydarzeń targowych i festiwali. Wygłaszamy prelekcje w szkołach bądź zapraszamy uczniów do nas, by w murach biblioteki zgłębiali wiedzę o komiksie. Prowadzimy spotkania w ramach Poznańskiej Dyskusyjnej Akademii Komiksu. Jesteśmy organizatorem Poznańskiego Festiwalu Sztuki Komiksowej i kilku innych imprez tematycznych. Organizujemy cyklicznie maraton rysowania komiksów, w ramach którego uczestnicy w ciągu 24 godzin muszą stworzyć komiks na zadany temat.

Co macie najcenniejszego w swoje kolekcji?

M.in. pierwsze wydanie „120 przygód Koziołka Matołka” z 1932 roku oraz komiks Wilhelma Sasnala „Życie codzienne w Polsce w latach 1999–2001”, który uchodzi za głos pokoleniowy roczników 70. To oczywiście tylko dwa przykłady z wielu. Ale z naszym księgozbiorem najlepiej zapoznać się osobiście.