🌻 wrześniowe wydanie Sukcesu 🌻 zapraszamy do lektury 🌻 najpopularniejszy magazyn lifestylowy o Poznaniu 🌻 POLECAMY  

Organizator:

Koszyk pełen magii

11.04.2022 13:44:41

Podziel się

Gliniane, porcelanowe, papierowe, z wełny, ale przede wszystkim wiklinowe koszyki zaniesiemy niebawem ze święconką do kościoła. Zawartość koszyków jeszcze do niedawna była bardzo tradycyjna. Teraz, oprócz soli, masła, kiełbasy spotykamy też słodycze, pomarańcze, a nawet jajka z niespodzianką. Ciekawe, kto dzisiaj pamięta, że specjalnie na Wielkanoc pieczono w Wielkopolsce placki pszenne…

TEKST: Elżbieta Podolska
ZDJĘCIE: Sławomir Brandt

W kościele katolickim błogosławieństwo pokarmów, które powszechnie znamy pod nazwą święconka, jest udzielane od VIII wieku. W Polsce należy do najbardziej pielęgnowanych i najmilszych tradycji.

Święcimy pokarmy
Jak opisywał Zbigniew Przybylik, w pomorsko-wielkopolskim regionie: „Barwione jajka układa się w koszyczku pięknie przystrojonym gałązkami barwinka, bukszpanu wraz z kawałkami szynki, białej kiełbasy, babki, przyprawami – octem, pieprzem, solą, chrzanem, ozdobnym barankiem z masła, czasami jajeczkami kolorowymi z cukru”. Niegdyś święcenie odbywało się w domach, ponieważ poświęcone musiało być wszystko, co miało znaleźć się na wielkanocnym stole. Zwyczaj ten zachował się jeszcze w niektórych miejscowościach wielkopolskich. Czasem także w mniejszych miejscowościach, gdzie nie ma kościoła, wierni z koszykami spotykają się pod krzyżem i kapliczką o określonej porze, a ksiądz pojawia się, by poświęcić pokarmy.

Czasem to trwało nawet dwie godziny, bo święcone były także pola i obejście. Potem zaczęła się tradycja jeżdżenia do kościoła z koszykiem. Najpierw w miastach, bo tam przecież księża nie daliby rady objechać wszystkich domów, potem także na wsiach. Na początku kosze były prawie takie, jak do prania, ogromne, w których miało zmieścić się prawie wszystko to, co na stole wielkanocnym. Dawny zwyczaj na wsiach nakazywał, aby wracając ze święconym, obejść dom trzy razy, zgodnie ze wskazówkami zegara, co miało wypędzić złe moce z gospodarstwa.

Co w koszyku?
Tradycje zaczęły się zmieniać szczególnie szybko w latach 50–60 ubiegłego wieku. Z czasem koszyki stawały się coraz mniejsze, a ich zawartość w miastach i na wsiach praktycznie nie różni się od siebie. Jak pisze Hanna Szymanderska w książce „Wielkanoc”: Według staropolskiej tradycji potraw w koszyku powinno być siedem, bo siódemka jest powszechnie znana jako liczba święta i symbol doskonałości; z nią łączyło się pojęcie pełni. W Starym Testamencie jedną i drugą określa się tym samym słowem: siódemka oznacza chcianą przez Boga i przez Niego uporządkowaną całość, doskonałość. Bóg po stworzeniu świata siódmego dnia odpoczywa – dlatego tak wiele siódemek znalazło się w symbolice chrześcijańskiej: siedem dni tygodnia, siedem darów Ducha Świętego, siedem sakramentów, siedem cnót, siedem grzechów głównych, siedem próśb z modlitwie „Ojcze nasz” i siedem tradycyjnych błogosławionych darów: chleb, sól, wędlina, chrzan, jajko, ciasto, ser.

Jajko jest niezwykle bogate w symboliczne znaczenia. Symbolizuje odradzające się życie i zwycięstwo nad śmiercią. Już w czasach pogańskich oznaczało budzącą się do życia płodną przyrodę. Dla chrześcijan to cud nowego życia, zmartwychwstanie. Chleb zapewnia dobrobyt i pomyślność. Zwyczaj łamania się nim to symbol przyjaźni i gościnności. Według symboliki chrześcijańskiej, chleb ma krzepić ludzkie serca, wspierać siłę. W Starym Testamencie był uważany za rzecz szczególnie świętą. Dzisiaj to podstawa posiłków na całym świecie. Sól nazywano przez wieki boską. Wraz z chlebem składano ją najczęściej w ofierze bogom. Wierzono, że ma moc odstraszania złego. Jest symbolem wierności, przyjaźni, gościnności, porozumienia, a także niezniszczalności i nieśmiertelności, bowiem nigdy się nie psuje, a też sama zapobiega takiemu procesowi. Chrzan należy w wielu kulturach do przypraw obrzędowych. To symbol siły fizycznej, zdrowia i krzepy. Wędlina po długim okresie postu była spełnieniem marzeń wielu. Zapewnia zdrowie, płodność i dostatek. Najbardziej ceniona była wieprzowa, bowiem w dawnych wiekach świnię uważano za symbol płodności i dobrobytu.

Ser dodawano do koszyka, bowiem pochodził z mleka, a to jest symbolem więzi człowieka i sił przyrody. Gwarantowało też powiększenie stada zwierząt domowych. Ciasto osładzało życie po wielu dniach ciężkiego postu. Symbolizowało to wszystko, co produkty użyte do jego upieczenia: jajka, miód, ser, mleko. Do koszyczka można było wkładać jedynie ciasto upieczone w domu. W kolejnych wiekach dokładano jeszcze baranka z masła, który symbolizował zmartwychwstanie, ale też łagodność, prostotę, niewinność. W niektórych regionach Polski był też miód.

Swoją drogą, kto dzisiaj pamięta, że specjalnie na Wielkanoc pieczono w Wielkopolsce placki pszenne. W koszyczku nie może również zabraknąć świeżo uciętych gałązek bukszpanu – zielonego symbolu nadziei na zmartwychwstanie, jak również białych bazi, zapewniających nagrodę w niebie.

Tak wypełniony stawał się i staje magiczny i ma zapewniać powodzenie na cały nadchodzący rok.