🌻 wrześniowe wydanie Sukcesu 🌻 zapraszamy do lektury 🌻 najpopularniejszy magazyn lifestylowy o Poznaniu 🌻 POLECAMY  

Organizator:

Majówka z wiosłem

02.05.2022 11:53:09

Podziel się

Słychać już muzykę, śmiech, gwar rozmów, którym wtóruje murmurando pierwszych motorówek i szum wody. Po zimowej przerwie nad Wartę wraca życie towarzyskie Poznania. A może zamiast spaceru nad rzeką wybrać spacer rzeką? Zamienić siedzenie w wygodnym leżaku na kajak i zabełtać wiosłem nurt? Daria Miedziejko, Wielkopolska Organizacja Turystyczna

TEKST: Daria Miedziejko, Wielkopolska Organizacja Turystyczna
ZDJĘCIA: Daria Miedziejko, Tomasz Frąk, Sławek Wąchała, M. Piosik

Mija dziesięć lat, odkąd Poznań wrócił nad rzekę. W słowniku młodszego pokolenia „iść nad Wartę” znaczy tyle, co kiedyś „iść na Stary”. Ale ilu z tutejszych bywalców wie, że Warta wraz z Notecią i ciągiem jezior konińskich tworzy najdłuższy oznakowany szlak wodny w Polsce? I ilu z nich przepłynęło jakiś malowniczy odcinek tymże szlakiem, zwanym Wielką Pętlą Wielkopolski? Czas przedstawić propozycje na spływ kajakowy naszą rzeką – rzeką Wartą Poznania. 

Na dobry początek
Warta to rzeka bezpieczna. Decyduje o tym jej spokojny, jednostajny i łagodny nurt oraz brak przeszkód. No dobrze, jest bezpiecznie, ale czy dam radę tak wiosłować i wiosłować – pomyśli niejeden. I zaraz przypomni sobie zmęczenie rąk przy niedawnym myciu okien. Dlatego na pierwszy raz spróbujmy przepłynąć odcinek z Poznania do Czerwonaka. To raptem 9 kilometrów, nawet z maluchami żadne wyzwanie.
Kajak wypożyczymy w Starym Porcie, ale równie dobrze można się umówić na transport z innej wypożyczalni i wyruszyć z Ostrowa Tumskiego tam, gdzie wodują policja i strażacy. Od ulicy Panny Marii można dojechać nad samą rzekę. 

Za mostem Lecha Warta porzuca sztywny gorset regulacji i zaczyna tworzyć liczne zatoczki i zakręty. Widzimy wolno przesuwające się pola, lasy, łąki i nie wierzymy, że jeszcze przed chwilą byliśmy w centrum wielkiego miasta. Mijamy Wilczy Młyn i Koziegłowy i po niecałych dwóch godzinach dopływamy do Akwenu Marina w Czerwonaku. Tu można zasiąść przy ognisku albo w domku grillowym, na który ze znajomymi trzeba się wcześniej zrzucić. Po aktywności fizycznej wszystko smakuje wybornie.

Tym, którzy nie chcieliby organizować własnego powrotu samochodem z mety, poleca się komunikacja miejska i podmiejska. Najpierw wygodnie dojedziemy tramwajem do katedry, a z Czerwonaka wrócimy autobusem lub pociągiem Kolei Wielkopolskich. Przystanek i stacja znajdują się dosłownie dwieście metrów od mariny w Czerwonaku.

Może się też okazać, że te kilka kilometrów to była dobra rozgrzewka. Gdybyśmy chcieli płynąć dalej, na przykład do Owińsk lub Mściszewa, trzeba sprawdzić wcześniej, czy żegluga jest możliwa. Ze względu na ćwiczenia na poligonie w Biedrusku (z użyciem ostrej amunicji) zamyka się dla żeglugi odcinek rzeki przylegający do terenu wojskowego (Gmina Czerwonak informuje o tym na swojej stronie). Jeśli będziemy kontynuować spływ, to wzdłuż poligonu wypatrujmy nad głową orłów bielików, bo w tej okolicy mają swoje gniazdo. Kto nie ma już sokolego wzroku, z pewnością wypatrzy ślady działalności bobrów. A może i same zwierzęta wejdą mu prosto w obiektyw?

Na większy apetyt
– Przepłynąłem wszystkie rzeki w Polsce, większość więcej niż jeden raz, i piękniejszego odcinka niż z Obornik do Międzychodu nie widziałem – powiedział raz pewien wodniak, na którego ogorzałą twarz spadały siwe włosy. 
80 kilometrów, które dzieli wymienione miejscowości, to trochę dużo nawet na weekendowy spływ. Za to z Obornik do Sierakowa będzie w sam raz na kajakową majówkę z noclegiem. 
Z Obornik startujemy na przykład z przystani OSW Alpaga lub przystani Kowale. Tu zresztą można także wypożyczyć kajaki. Naprzeciwko przystani, u ujścia Wełny do Warty, znajduje się unikatowy rezerwat ichtiologiczny – Rezerwat Przyrody Słonawy, jeden z dwóch takich w Polsce.
Do Stobnicy trzeba liczyć trzy godziny urozmaiconej trasy, wijącej się wśród boru sosnowego Puszczy Noteckiej. Po prawej mijamy pałac Dobrzyckich w Bąblinie, ale prawdziwie sławna, choć kontrowersyjna budowla wznosi się w Stobnicy. To imitacja średniowiecznego zamku o imponujących rozmiarach. Ponieważ inwestycja może być kontynuowana, spodziewamy się, że niebawem stanie tu jedna z większych budowli tego rodzaju w Polsce. 
Nocleg warto zaplanować 23 kilometry od Obornik, w Obrzycku. Pokoje gościnne oferuje na przykład Pałac Obrzycko, dawna siedziba Raczyńskich, dziś własność UAM. Po drugiej stronie przystani, w miasteczku, znajduje się barokowy ratusz. Jego okno w oryginalny sposób ozdobił Atanazy Raczyński – specjalnie z Portugalii przywiózł do niego renesansowe obramowanie.
Kolejnego dnia spływu trzeba wcześnie wstać, bo przed nami dłuższy, 38-kilometrowy odcinek. Zakwasy przypominają, ile mięśni ma układ ruchowy człowieka. Dajmy im chwilę odpocząć i zatrzymajmy się na drugie śniadanie we Wronkach, gdzie możemy też zajść na mszę lub zwiedzanie do kościoła klasztornego Franciszkanów.
Dalej płyniemy do Wartosławia, gdzie znów rzeka ociera się o skraj Puszczy Noteckiej. A przed nami bajkowo piękna Kraina Stu Jezior z metą w Sierakowie. Tu mamy do wyboru dwa miejsca do cumowania: przystań w centrum miasta z utwardzonym nabrzeżem lub teren po prawej stronie w dzielnicy Piaski, gdzie znajdują się wiaty i miejsce na ognisko. 
Po odpoczynku i sutym posiłku obowiązkowo udajemy się na zwiedzanie miasta. Już z daleka dostrzegamy wspaniałą sylwetkę pobernardyńskiego kościoła, którego fundatorem był Piotr Opaliński. Sarkofag tego magnata znajduje się w dziś w muzeum, w odbudowanym skrzydle zamku Opalińskich. 
W drodze do domu na pewno zrodzą się plany kolejnych kajakowych eskapad. Mgliste projekty nabiorą rumieńców po lekturze nowego folderu WOT „Szlaki kajakowe w Wielkopolsce” -  https://www.wot.org.pl/wp-content/uploads/Szlaki_kajakowe_wielkopolska.pdf. Jego autorowi, panu Krzysztofowi Michalskiemu, prezesowi WSTiR Warta, serdecznie dziękuję za rozmowę i podzielenie się inspiracjami.