🍂 Listopadowe wydanie dostępne na naszej stronie 🍁 zapraszamy do lektury 🍂 najpopularniejszy magazyn lifestylowy o Poznaniu 🍁 POLECAMY  

Organizator:

Miasto w Kronice. Kronika w mieście

07.11.2022 13:13:34

Podziel się

Sięgają po nie wszyscy: naukowcy, mieszkańcy dzielnic, kibice Lecha, ale też fani teatru, a nawet ci, którzy lubią gotować i jeść. Opisuje, utrwala dla przyszłości, odkrywa, poszukuje. Wiele z nich staje się hitami, które osiągają wysokie ceny na aukcjach. W przyszłym roku minie sto lat od powołania jej do życia. Jest najprawdopodobniej najstarszym pismem regionalistyczno-historycznym w kraju. Jedyna taka w Polsce – „Kronika Miasta Poznania”.

TEKST: Elżbieta Podolska
ZDJĘCIA: Grzegorz Dembiński/ Wydawnictwo Miejskie Posnania

– Sto lat to dużo – mówi prof. UAM dr hab. Przemysław Matusik, redaktor naczelny „Kroniki Miasta Poznania”. – To całkiem poważny wiek dla takiego pisma i ważna rocznica. Zwłaszcza w skomplikowanym wieku XX, kiedy ciągłości historyczne się przerywały, a to pismo przetrwało, jest znaczącym osiągnięciem. Jesteśmy bardzo dumni z tego faktu. Wprawdzie były przerwy w jego wydawaniu, w czasie okupacji czy w okresie stalinowskim, ale istotne jest to, że „Kronika” się odradzała, a to znaczy, że było na nią zapotrzebowanie. Była i jest postrzegana jako pismo, które potrzebne jest Poznaniowi i poznaniakom.

– To bardzo dużo – dodaje dr Magdalena Mrugalska-Banaszak, zastępca redaktora naczelnego KMP. – Biorąc pod uwagę to, co działo się w tym czasie: odrodzenie państwa polskiego, dwudziestolecie międzywojenne, wybuch wojny, lata powojenne, 1956 rok, to, co działo się po roku 1989, wszystkie przemiany społeczne – to jest naprawdę sporo. I ważne, że my cały czas jesteśmy.

Interdyscyplinarny charakter
Po roku 1990 na czele „Kroniki Miasta Poznania” stanął i pełnił funkcję redaktora naczelnego przez 25 lat prof. Jacek Wiesiołowski. To za jego rządów zmieniła ona swoje oblicze. Wprowadzono wówczas innowację, która doskonale sprawdziła się w praktyce, mianowicie konsekwentne nadawanie poszczególnym numerom monograficznego charakteru. Wielkim atutem kwartalnika jest umiejętne łączenie problematyki stricte lokalnej z podejmowaniem zagadnień związanych z szerszymi tematami historycznymi. Ten sukces jest możliwy dzięki ścisłej współpracy poznańskiego środowiska naukowego, stanowiącego główne zaplecze „Kroniki”, z pracownikami miejskich instytucji kultury, przedstawicielami społeczności lokalnych, kronikarzami miejscowego życia czy autorami wspomnień. I choć w „Kronice” dominuje tematyka szeroko rozumianych nauk historycznych (historia, historia sztuki, archeologia, archiwistyka, muzealnictwo), to poszczególne numery mają zazwyczaj charakter interdyscyplinarny. – Dzięki działalności prof. Wiesiołowskiego „Kronika” wypłynęła na szerokie wody – mówi dr Magdalena Mrugalska-Banaszak. – Przestała być biuletynem miejskim – dodaje prof. Przemysław Matusik.

Zmiany, które zainicjował prof. Jacek Wiesiołowski, pozwoliły z „Kroniki” zrobić pismo, po które sięgają wszyscy. – Stała się pismem pasjonatów, miłośników historii miasta Poznania – mówi sekretarz redakcji KMP Anna Olsztyn-Patyk. – Jest też rzetelnym źródłem wiedzy historycznej.

„Kronika Miasta Poznania” jest doceniana przez czytelników za to, że podaje dokładne, sprawdzone informacje. Można z niej rzeczywiście czerpać wiedzę o mieście. – Pracujemy w piśmie o charakterze historycznym, dbając o jego profesjonalny poziom – mówi prof. Przemysław Matusik. – To jest podstawa. Nasze teksty mają wymiar naukowy, są czytane przez badaczy, cytowane przez nich, ale też mogą po nie sięgać ci, którzy historycznego wykształcenia nie mają, ale są po prostu zainteresowani daną tematyką.

Pismo historyczno-miejskie
Wielkim atutem pisma jest umiejętne łączenie problematyki stricte lokalnej (np. niezwykle popularne numery poświęcone kolejnym dzielnicom czy rejonom Poznania: Jeżyce, Chwaliszewo, Grunwald, a także numery tematyczne: „Pomniki”, „Fotografia”) z podejmowaniem zagadnień związanych z szerszymi tematami historycznymi, m.in. tomy „Nasi Piastowie”, „Okupacja” (dwa numery), „Poznań – Warszawa, wspólna sprawa”, „Wielka Wojna”. Nie planujemy zmian – mówi prof. Matusik. – Ta zapoczątkowana przez prof. Wiesiołowskiego już ponad 30 lat temu doskonale się sprawdza. Dzisiaj funkcję biuletynu miejskiego, czyli tego, czym była „Kronika” na początku, przejmowane są przez inne media, m.in. internetowe. Wydaje nam się, że warto trwać przy formule pisma historyczno-miejskiego. Takie pismo jest potrzebne. Zawsze miało wysoki poziom i cały czas warto zaglądać do starszych numerów.

100 lat „Kroniki”
– Planujemy „Kroniki” z rocznym wyprzedzeniem – mówi sekretarz redakcji. – Mamy mnóstwo propozycji, które mam spisane w notesie. Zespół redakcyjny wybiera z nich cztery, po jednym na kwartał, albo proponuje inne. Do końca tego roku ukażą się jeszcze dwa tomy stanowiące komplet „Cztery pory roku: „Wiosna, lato” i „Jesień, zima”, których redaktorkami prowadzącym są dr Magdalena Mrugalska-Banaszak i Teresa Michałowska-Barłóg. – Zamysł był taki, żeby opowiedzieć o wydarzeniach powtarzalnych związanych z historią miasta, np. karnawał, juwenalia, rocznice powstania wielkopolskiego itp. – mówi dr Magdalena Mrugalska-Banaszak.

– 31 stycznia mamy rocznicę 100-lecia i chcemy to uczcić w specjalny sposób – dodaje Anna Olsztyn-Patyk. – Myślimy o wydaniu Księgi Pamiątkowej „Kroniki”, w której znajdą się biogramy i wspomnienia ludzi ważnych dla naszego periodyku oraz artykuły przekrojowe przybliżające historię czasopisma. Oprócz tego jako osobna publikacja ukaże się bibliografia zawartości 100 lat „Kroniki”. Nakład będzie niski, ale na stronach internetowych zamieścimy plik, z którego każdy będzie mógł korzystać. Chcemy też zorganizować konferencję poświęconą „Kronice” i czasopismom regionalnym w Polsce, wystawę w Fotoplastykonie pt. „Kronika w mieście. Miasto w Kronice”. Plany są bardzo bogate, bo to bardzo ważna rocznica.