Organizator:

Mowa to wisienka na torcie

02.11.2021 11:53:43

Podziel się

Potrzeba komunikowania się z otoczeniem, wyrażanie siebie, mówienie o swoich odczuciach, jest fundamentalną potrzebą każdego człowieka. Niemożność porozumienia się z innymi ludźmi powoduje ogromną frustrację, co może skutkować emocjonalnym wycofaniem lub przeciwnie – agresją czy pojawieniem się trudnych zachowań. Wie o tym doskonale Bożena Żerko, neurologopeda, która od lat pomaga swoim małym i dużym pacjentom.

ROZMAWIA: Klaudyna Bogurska-Matys
ZDJĘCIA: Sławomir Brandt

Jak szybko można stwierdzić u dziecka zaburzenia mowy?

Pierwsze sygnały mogą pojawić się już u kilkumiesięcznego dziecka, które na przykład nie gaworzy. Dziecko kilkuletnie, dwu-, trzylatek, który nie mówi albo mówi bardzo mało, powinien być skonsultowany u specjalisty.

Na co powinniśmy zwrócić uwagę?

Zawsze powtarzam rodzicom, że pojawienie się mowy to taka „wisienka na torcie”. Bardzo wiele musi się wydarzyć na wcześniejszych etapach rozwoju, żeby dziecko mogło prawidłowo rozwinąć umiejętności językowe. I tak, ważne jest już to, jak maluch je po urodzeniu, czy ma może jakieś trudności ze ssaniem lub się krztusi, czy nie ma problemów z gryzieniem lub żuciem na etapie rozszerzania diety. Niezwykle istotna jest także prawidłowa budowa jamy ustnej. Sprawdzamy, czy wędzidełko podjęzykowe lub wargowe nie jest skrócone, czy podniebienie jest prawidłowo wysklepione. To wszystko, co dzieje się w pierwszym roku życia w zakresie jedzenia i picia, przygotowuje aparat mowy do artykulacji. Idąc dalej w rozwoju człowieka – w okolicach pierwszego roku życia dziecko powinno zacząć adekwatnie wypowiadać pierwsze słowa i wyrażenia dźwiękonaśladowcze. Pamiętać tutaj należy, że aparat artykulacyjny malucha dopiero uczy się mówić, więc jako słowo traktujemy również sylaby (np. „am” na jedzenie, „da” zamiast „daj”, „pi” zamiast „piłka”).

A jak to wygląda u dwulatków i dalej?

Dwulatek ma już w swoim repertuarze od około 300 do nawet 500 słów, które coraz częściej potrafi połączyć w proste, dwuelementowe zdania. Z kolei trzylatek posługuje się nawet 1000 słów, które łączy w kilkuwyrazowe zdania, a jego mowa jest zrozumiała dla otoczenia.

Jest wiele różnych mitów związanych z późnym mówieniem.

Szkodliwymi mitami, które często opóźniają diagnozę i rozpoczęcie terapii, są przekonania w stylu: „chłopcy mówią później”, „ma jeszcze czas”, „rozgada się, jak pójdzie do przedszkola” . Niestety nadal młodzi rodzice słyszą takie „rady” od dziadków, cioć czy nawet lekarzy i nie zgłaszają się do specjalisty, mimo że czują, że coś jest nie do końca w porządku z rozwojem malca. I oczywiście, nie każde opóźnienie w rozwoju mowy jest równoznaczne z jakimś poważniejszym zaburzeniem, ale zawsze warto zaufać swojej intuicji i skonsultować się z terapeutą, który fachowo oceni sytuację.

Co nas może niepokoić u dziecka, niekoniecznie zachowania związane z mową?

Jak wspomniałam wcześniej, mowa to rezultat wcześniejszego prawidłowego rozwoju psychoruchowego dziecka. Sygnały, które powinny zwrócić uwagę bliskich dorosłych malucha to: słaby kontakt wzrokowy lub jego brak, brak reakcji na imię, brak gestu wskazywania, brak naśladownictwa, brak inicjowania kontaktu z otoczeniem, brak gaworzenia, trudność w rozumieniu prostych poleceń. Na nieco późniejszym etapie – brak zabaw tematycznych, słaba reakcja na dźwięk, nieumiejętność odwracania głowy w kierunku dźwięku.

Z jakimi problemami najczęściej zgłaszają się rodzice?

Ostatnio w moim gabinecie pojawia się bardzo dużo niemowląt, których rodzice przychodzą na konsultację, bo ich maluch ma trudności ze ssaniem, albo – jeśli jest już trochę starszy – ma problemy z rozszerzaniem diety: krztusi się przy wprowadzaniu nowej konsystencji pokarmu lub je bardzo wybiórczo, tylko kilka produktów. Takim maluchom w pierwszej kolejności sprawdzam wędzidełko podjęzykowe i wargowe. W razie potrzeby kieruję na zabieg podcięcia skróconego wędzidełka, uczę rodziców, jak przygotować dziecko do zabiegu i jak postępować po nim. Do neurologopedy przychodzą również wcześniaki, które mają za sobą trudny czas w szpitalu i potrzebują zaopiekowania i wsparcia, głównie w temacie jedzenia/picia lub nadwrażliwości w obszarze oralnym. Często pojawiają się nieco starsze dzieci z zaburzeniami jedzenia/karmienia, ze wspomnianą już wybiórczością pokarmową. Kolejna grupa to dzieci z opóźnionym rozwojem mowy o różnym pochodzeniu oraz dzieci z różnorakimi zaburzeniami artykulacji. No i trzon mojej terapeutycznej działalności – dzieci z zaburzeniami mowy na tle niepełnosprawności.

Kto może podpowiedzieć rodzicom, że warto się spotkać z neurologopedą?

Bardzo często zdarza się, że trafiają do mnie maluchy kierowane od innych specjalistów – fizjoterapeutów, pedagogów, psychologów. To właśnie ci terapeuci wiedzą, że otwarta buzia, wysunięty między zęby języczek czy nadmierne ślinienie to objawy, które nie miną same z siebie i wymagają ukierunkowanego działania.

Czy dzieciństwo naszpikowane elektroniką ma wpływ na zmiany w mózgu dziecka i jego rozwój mowy?

Najnowsze badania pokazują, że dziecko przed ukończeniem drugiego roku życia w ogóle nie powinno mieć dostępu do wysokich technologii. Natomiast dziecko w wieku trzech do pięciu lat nie powinno spędzać przed monitorem więcej niż godzinę dziennie. O wpływie wysokich technologii na rozwój małego dziecka można by mówić dużo (aspekty społeczne, emocjonalne, rozwój fizyczny), ale skupiając się na rozwoju mowy – jeśli dziecko przez dużą część czasu ogląda zmieniające się obrazki na ekranie telewizora, tabletu lub komórki, przetwarza bodźce używając głównie prawej półkuli mózgu. Natomiast za rozwój języka mówionego i pisanego odpowiada lewa półkula. Tak więc nadmierna stymulacja prawej półkuli mózgu może spowolnić, a nawet zahamować rozwój lewej półkuli, powodując zaburzenia rozwoju mowy.

Ponadto pamiętać należy o kwestii uzależnienia od wysokich technologii. Dzieje się to za sprawą dopaminy – hormonu przyjemności wydzielanego np. podczas grania w gry komputerowe. To właśnie ten hormon doprowadza do wytworzenia uzależnienia. Żeby uświadomić skalę problemu: w przypadku niektórych diagnozowanych dzieci mających nadmierną styczność z wysokimi technologiami mówi się niekiedy o tzw. „autyzmie telewizyjnym”. Zachęcam wszystkich rodziców do zagłębienia się w ten temat. Jest już wiele publikacji, książek omawiających wpływ ekranów na nasze mózgi. Warto mieć taką wiedzę, żeby świadomie zadbać o rozwój dzieci, zwłaszcza w tak bardzo skomputeryzowanych czasach.

Ile może trwać terapia logopedyczna?

Na to pytanie nie ma właściwej odpowiedzi. Wszystko zależy od problemu z jakim zgłasza się pacjent (dziecko lub dorosły), od zasobów jego samego, jak i całej rodziny, od zaangażowania i systematyczności. Przy nieskomplikowanych zaburzeniach (np. prostych zaburzeniach artykulacji) terapia może trwać kilka lub kilkanaście tygodni, czasem parę miesięcy. Przy głębszych, złożonych problemach terapia trwa miesiącami, a nawet latami.

Ile czasu dziennie powinniśmy poświęcać na ćwiczenia z dzieckiem?

I znowu – wszystko zależy od możliwości i gotowości dziecka lub dorosłego. Dla mnie jako terapeuty najważniejsza jest systematyczność. Lepiej poświęcić na ćwiczenia 15 minut dziennie niż godzinę raz w tygodniu. Z terapią jest jak z tworzeniem dobrych nawyków – potrzebujemy powtarzać daną rzecz wielokrotnie, aby nasz mózg stworzył nowe połączenia, aby wytworzyć nowy schemat i go zautomatyzować.

A dorośli? Kiedy potrzebują pracy z neurologopedą?

Dorośli klienci neurologopedów to głównie osoby z chorobami układu nerwowego. Będą to osoby po udarach mózgu, po urazach czaszkowo-mózgowych, osoby z zaburzeniami mowy powstałymi na skutek nowotworów. Kolejna grupa to pacjenci z chorobami neurodegeneracyjnymi (np. SM, Alzheimer, choroba Parkinsona, demencja). Do neurologopedy trafiają również osoby po usunięciu krtani oraz borykające się z niepłynnością mówienia.

Czas terapii dorosłych jest taki sam jak dzieci?

Tak jak w przypadku dzieci, trudno jest ocenić ile czasu będzie trwała terapia. Pacjent się zmienia w czasie, niekiedy następuje nagła, zdecydowana poprawa, a czasem trudności się nasilają. Praca z człowiekiem jest taka jak życie – jedyne czego możemy być pewni, to zmiana. Ale na czym będzie polegała i kiedy nastąpi – to zawsze wielka niewiadoma.

Wiem, że ma Pani na swoim koncie wiele spektakularnych dokonań. Proszę powiedzieć o swoim największym zawodowym sukcesie.

Każdy podopieczny – maluch, starszak czy dorosły – jeśli robi postępy, lepiej funkcjonuje, poprawia mu się komfort życia, jest dla mnie sukcesem i daje mi ogromną satysfakcję i motywację do działania. Jednocześnie pierwszą osobą, która przyszła mi na myśl po tym pytaniu, jest pewien chłopiec, obecnie już 7-latek. Trafił do mnie w wieku 4 lat, komunikował się wtedy z otoczeniem za pomocą obrazków oraz wypowiadając kilka samogłosek. Chłopiec ten jest niepełnosprawny ruchowo i porusza się na wózku. Dzisiejszemu Mikołajowi nie zamyka się buzia, jest radosny, żartuje ze wszystkimi, z zaangażowaniem opowiada o tym, co dla niego ważne. Po powrocie z wakacji nad morzem opowiadał mi, jak w swojej ulubionej kawiarni zamawiał lody i bezy! Sam! To niezwykły chłopiec, który niejednokrotnie zadziwił mnie i wzruszył swoją wytrwałością, uporem i chęcią do pracy. Jego mama często mówi, że logopedia to jedyna terapia, o którą Miki dba sam z siebie. Patrząc wstecz myślę, że to była piękna droga – czasem naznaczona łzami i zmęczeniem, ale przede wszystkim satysfakcją, że „już potrafię sam” i pragnieniem „chcę więcej”.

Pięknie powiedziane. Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.