Organizator:

Polityka a relacje rodzinne

16.09.2020 14:11:19

Podziel się

Wybory, ach te wybory! Temat palący i ważny dla każdego z nas. I dlatego, że tak ważny, to bardzo emocjonujący i kontrowersyjny. Odmienne poglądy i panujący klimat polityczny różni nie tylko znajomych czy bliskich przyjaciół, ale nawet członków rodziny. Nasze poglądy bardzo często są przecież zupełnie inne i zależą od bardzo wielu aspektów: doświadczenia, wykształcenia, wiedzy, poziomu zainteresowania i zaangażowania w życie publiczne, ale także od etapu życia czy wielkości osiągnięć. Wszystko to wpływa na to, jak rozumiemy nasze prawa i obowiązki oraz odbieramy decyzje osób rządzących.

Izabela Sowińska-Bajon

Na pewno nie będzie to zaskoczeniem kiedy powiem, że coraz częściej spotykam osoby, które ze względu na zupełnie inne przekonania polityczne lub podjęte decyzje wyborcze, nie potrafią się ze sobą normalnie komunikować. Zdarza się gniew, agresja, przysłowiowa niechęć do spędzania czasu przy wspólnym stole. Nie umiejąc uszanować odmiennego zdania, każda ze stron stara się przekonać tę drugą, że ma rację. I że prawda jest tylko jedna (w domyśle – jej). Często doprowadza to do zupełnie niepotrzebnych konfliktów, w których tak naprawdę nie ma racji nikt. Toczenie wiecznych wojen na mniej lub bardziej racjonalne argumenty, również w wielu przypadkach do niczego nie doprowadzi. Zwłaszcza kiedy jedna (lub obie) ze stron prezentuje postawę zamkniętą, nastawioną wyłącznie na obronę i odpieranie „ataków”. Może to tylko doprowadzić do sytuacji, w której ktoś postanowi po prostu odpuścić, a tym samym… odejść. I to odejść nie tylko od sytuacji konfliktowej, ale również od osoby, która do takich okoliczności doprowadziła.

Dlatego stosowanie jakiejkolwiek formy nacisku, wzajemne „zmuszanie się” do swoich racji i wyborów zupełnie nie ma sensu. Takie postępowanie nacechowane jest bowiem złymi emocjami, uniemożliwia panowanie nad kierunkiem rozmowy poprzez podkreślenie pełnej akceptacji innego wyboru. Zamiast tego powinniśmy rozpocząć naukę wzajemnej tolerancji i akceptacji. Mentalnie „usiąść przy okrągłym stole”, przy którym zdanie każdej osoby ma taką samą wartość. Z tym właśnie przekonaniem oraz z pełną dozą cierpliwości i świadomości ułomności każdego z nas, wysłuchać racji i argumentów strony przeciwnej. Atmosfera panująca przy tej rozmowie będzie miała bowiem ogromny wpływ zarówno na odbierane przez nas informacje, jak i na to, czy pochylimy się nad przedstawionymi argumentami.

Często jednak nasz punkt widzenia i to, co dla nas ważne, jest zupełnie odmienne od poglądów drugiej strony, a rozdźwięk między światopoglądami tak duży, że wydają się one nie do pogodzenia. W takim wariancie nawet przemyślane i wyważone argumenty wypowiedziane ustami jednej strony, nie odnajdą uznania w oczach drugiej. Co wtedy? Warto wówczas zwrócić uwagę nie tylko na dzielące nas różnice (nawet dziedziczenie cech nie jest stuprocentowe, dlaczego więc oczekujemy, że osoba z tej samej rodziny będzie podzielała nasze zdanie), ale również na to, co nas łączy. Jestem przekonana, że przy odrobinie dobrej woli, znajdziemy punkty styczne.

Myślę, że warto by było, aby osoby zwaśnione z powodów politycznych zastanowiły się – zarówno nad swoim podejściem i postawą, jak i nad tym, co ważne oraz… (naj)ważniejsze. Czy naprawdę warto z powodu różnicy poglądów marnować, tak cenny przecież, wspólny czas? On i tak już tak szybko i bezpowrotnie ucieka. Czy to wszystko warte jest tylu nerwów, wzajemnych pretensji, tylu wypowiedzianych, nieprzyjemnych słów, a co za tym często idzie – bólu, który być może pozostanie w sercu na zawsze? Zostawiam to do Państwa oceny. Jednak to nie pierwsze, ani nie ostatnie wybory. Polityczny teatr trwa i pewnie nigdy się nie skończy. A zarówno życie, jak i rodzinę, mamy jedną. Dlatego jeśli nie potrafimy w przyjazny sposób mówić o własnych poglądach politycznych, bądź mamy trudność z uszanowaniem odmiennych opinii, to po prostu starajmy się nie podejmować tego tematu. Nasza wspólna przyszłość jest bardzo ważna, ale przecież każdy ma prawo ją widzieć i kształtować po swojemu. Norwid powiedział kiedyś, że „umiemy się tylko kłócić i kochać, a nie umiemy się różnić pięknie i mocno”. Może warto pochylić się nad tym cytatem. Bo mimo wszystko uważam, że naprawdę można (i proszę mi wierzyć – da się!) różnić się pięknie!