⭐️ SUKCES PO POZNAŃSKU ⭐️ Pierwsza lifestylowa strona o Poznaniu ⭐️  

Organizator:

Powstanie w wielkim formacie [GALERIA ZDJĘĆ]

07.01.2022 13:03:10

Podziel się

Minie święto narodowe, zwiędną kwiaty, zgasną znicze. A jednak między kolejnymi rocznicami temat powstania będzie żywy, codzienny, familiarny. Dlaczego? Bo gdy jedziemy do szkoły czy pracy, gdy jesteśmy na zakupach lub wycieczce, to murale przypominają o wydarzeniach sprzed stu lat. Jest ich w Wielkopolsce kilkadziesiąt i wciąż powstają nowe.

TEKST: Daria Miedziejko, Wielkopolska Organizacja Turystyczna
ZDJĘCIA: Archiwum

Na ulicy Wojska Polskiego, na budynkach TBS-ów, powstały trzy murale. Ignacego Paderewskiego każdy poznaje – wielki pianista, dyplomata i polityk należy do ulubionych bohaterów powstańczych przedstawień. Tu w Śremie Mark Maksimovich przedstawił go inaczej, nie pomnikowo, tylko przy instrumencie. Nad fortepianem zamiast nut unoszą się biało-czerwone maki, przypominające rozetki powstańcze. Szare maki za plecami artysty to znak snu, pozornej śmierci, okresu zaborów.

Ale wielka historia, podniosłe symbole, egzaltacja to nie jedyny sposób mówienia o powstaniu. To był najpierw zryw powszechny, potem mobilizacja, w sumie 100 tysięcy żołnierzy. Powstanie powinno mieć więc twarz zwykłego uczestnika – na przykład chłopaka, który właśnie wrócił spod Verdun, nie zrzucił pruskiego munduru, tylko z biało-czerwoną kokardą przyłączył się do spontanicznie formowanego oddziału. We współpracy z Muzeum Śremskim powstał projekt dwóch pierwszych murali. Autentyczne eksponaty z kolekcji muzealnej posłużyły artystom do stworzenia Listów i Małego Ułana. Twarz chłopczyka w rogatywce na koniku na biegunach jest wśród muralowej twórczości powstańczej czymś całkiem wyjątkowym. Poważny kilkulatek patrzy na nas z przeszłości, a jednocześnie jego sandałki na przylepce to takie mrugnięcie do współczesnego dziecka – to mógłbyś być ty.

Mural jako atrakcja turystyczna
Najsłynniejszy chyba mural powstańczy to malowidło w Buku. Na 200 metrach kwadratowych grupa artystów pod kierownictwem Radosława Barka (autora Opowieści śródeckiej) stworzyła iluzoryczne przedstawienie rozbrojenia niemieckiego pociągu. Pilastry hali sportowej, na której znajduje się mural, zostały wkomponowane w malowidło w taki sposób, że widz ma wrażenie, jakby obserwował scenę zza okien poczekalni dworcowej. A sam pociąg? Spektakularny!
Z okien nad główną sceną wyglądają do nas historyczne postacie. Wzruszające jest przedstawienie pielęgniarek – to ukłon wobec kobiet i docenienie ich wkładu w powstanie. Na kartce z kalendarza trzymanej przez księdza widnieje data 25 grudnia 1918 roku. Jak to? Przecież wszyscy wiemy, że powstanie wybuchło dwa dni później. Ale to nie pomyłka. Ten szczegół uświadamia, że zanim doszło do pamiętnych wydarzeń przed poznańskim Bazarem, powstanie było skrupulatnie przygotowywane, a atmosfera w całym regionie była tak gorąca, jak para unosząca się nad lokomotywą.

Znani i nieznani twórcy
W Kaliszu, na gmachu Szkoły Podstawowej nr 16, mural stworzył znany artysta Dawid Celek, twórca prac w wielu polskich miastach. Grupa powstańców stoi pod drzewem w barwach narodowych. Z korony lecą czerwone liście – to znak ofiary, poległych kolegów. Ale drzewo to przede wszystkim symbol odrodzonej Polski, która jest domem wszystkich jej mieszkańców. Mural ten jest jak plakat: zwięzły i gęsty w znaczeniach, z drugiej strony zachwyca witalnością, żywymi kolorami. To go odróżnia od wielu innych spłowiałych lub po prostu czarno-białych malowideł powstańczych. Pewnie to pora roku, w której rozegrało się powstanie, narzuciła na naszą zbiorową pamięć jego wyobrażenie w szarościach.
Twórcami murali nie zawsze są startujący w konkursach rozpoznawalni artyści, specjalizujący się w tej formule, można powiedzieć profesjonaliści. Pamiętajmy, że zanim wielkoformatowe malowidła zaczęły powstawać na zamówienie firm i instytucji, wcześniej o kolejnych rocznicach powstania przypominały graffiti, tworzone pospiesznie, spontanicznie, nielegalnie. Malowali je zaangażowani amatorzy, a ich wartość sentymentalna była ważniejsza niż artystyczna. I dziś, mimo postępującej specjalizacji, powierza się amatorom wykonanie murali. Ma to swój niewątpliwy urok i angażuje w działania lokalną społeczność.
Doskonałym przykładem współpracy obu tych grup jest mural w Powidzu. Prace uczniów tutejszej szkoły stanowiły bazę projektu Grupy Murall z Poznania, która także zrealizowała całe przedsięwzięcie. Autentyczne rysunki dzieci wzruszają w dużym formacie. Jednocześnie wpisują się idealnie w przestrzeń, w której się znajdują – szkolne mury. Z jednej strony niewprawna kreska, z drugiej strony rozpoznamy bez trudu i Stanisława Taczaka, i Ignacego Paderewskiego, a w dali –spokojne wody Jeziora Powidzkiego.

Nie tylko na rocznicę
Najwięcej murali pojawiło się w związku z obchodami 100. rocznicy wybuchu zwycięskiego powstania. Niektóre z nich, jak na poznańskich Jeżycach, już zostały zamalowane, inne niszczeją – taki ich los, warunki atmosferyczne mają bowiem na to niebagatelny wpływ. Piękne jest to, że gdy jedne odchodzą, inne powstają – jak w wiecznym kręgu życia.
Takim muralem, który powstał po fali rocznicowej, jest obraz na ścianie OSP w Chraplewie w powiecie nowotomyskim. Wysmakowany, minimalistyczny mural powstał we współpracy z Uniwersytetem Artystycznym w Poznaniu. Powstańcom dziękują dzieci – pewnie współczesne, bo jak inaczej można tłumaczyć czerwone baloniki w rękach dziewczynki. A przy nogach jednego z żołnierzy siedzi pies. Rzadka to okoliczność na powstańczym muralu. Siedzi wierny jak nasza pamięć o historii. Bo gdy minie święto narodowe, zwiędną kwiaty, zgasną znicze, temat powstania będzie przecież nadal żywy, codzienny, familiarny…