🍂 Listopadowe wydanie dostępne na naszej stronie 🍁 zapraszamy do lektury 🍂 najpopularniejszy magazyn lifestylowy o Poznaniu 🍁 POLECAMY  

Organizator:

Sport z siatką na motyle

06.10.2022 10:59:16

Podziel się

Był sportem olimpijskim na początku XX wieku, ma powrócić do dyscyplin rozgrywanych na igrzyskach prawdopodobnie w 2028 roku w Los Angeles. Zawodnicy biegają po boisku z kijkami zakończonymi siatkami jak entomolodzy łapiący owady lub motyle. Mowa o lacrosse, dyscyplinie niezwykle popularnej w USA i Kanadzie oraz w wielu krajach Europy Zachodniej. W Poznaniu jest klub, który jako pierwszy powstał w Polsce. Marianna Panek, zawodniczka Hussars Poznań, odsłania wszelkie tajemnice związane z tą bardzo ciekawą dyscypliną sportu.

ROZMAWIA: Juliusz Podolski
ZDJĘCIA: Archiwum prywatne

 

Do wielu dyscyplin sportowych jak lekkoatletyka, kolarstwo czy piłka nożna trafia się naturalnie. Są to znane dyscypliny, co więcej – olimpijskie, ale jak się trafia do tak niszowego sportu jak lacrosse.
Informacje o lacrossie można znaleźć w mediach społecznościowych, filmach czy serialach. Jest to bardzo popularny sport w Stanach Zjednoczonych. Nasz klub z Poznania Hussars jest mocno ekspansywny promocyjnie. Oprócz działań w social mediach, głównie na Facebook, reklamuje się poprzez konwencjonalne środki komunikacji jak plakaty. Kiedy poszłam do pierwszej klasy liceum, zauważyłam plakat na tablicy ogłoszeniowej. Większość kolegów i koleżanek trafia do Hussarsa za pośrednictwem tych działań informacyjnych. Będąc na obozie sportowo-rekreacyjnym z windsurfingiem, trzy lata temu trafiłam na dziewczyny, które prowadziły zajęcia z lacrossa. Bardzo mi się to spodobało, uznałam, że to coś innego, bardzo ekscytującego i wyróżniającego się. Stwierdziłam, że może być to bardzo ciekawa dla mnie szansa. W środku pandemii zdecydowałam się na pierwsze zajęcia i… wsiąkłam.

Wielu mniej dociekliwych ludzi uważa i przekazuje chyba błędną informację, że lacrosse i zainteresowanie nim to zasługa sagi o Harrym Potterze, bo są pewne podobieństwa, ale…
Tak, w Harrym Potterze opisywany jest quidditch, czyli połączenie rugby, piłki ręcznej, lacrosse i zbijaka. Zawodnicy trzymają „miotłę” między nogami, więc to trochę wygląda jak latające czarownice na miotle. Jedyne podobieństwo to kije, chociaż te nasze są zakończone siatką, w którą łapiemy i rzucamy kauczukowe piłki. Więcej jest elementów rozbieżnych między qudditchem a lacrossem.

Patrząc na materiały zdjęciowe lub filmowe drużyny lacrossa, wyglądają trochę jak entomolodzy wyruszający na łąkę, by złapać piękne okazy motyli. Bliżej tej dyscyplinie do innej książki – „Akademii Pana Kleksa”…
Ma pan rację! Moja mama bardzo często tłumacząc swoim znajomym, jaką dyscyplinę sportu uprawiam, mówi, że… biegam z siatką na motyle. Patrząc z boku i nie wiedząc, że gramy w lacrosse, a robimy to na trawie, może to tak wyglądać. Mogę jednak zaświadczyć, że jest to zdecydowanie trudniejsze niż łapanie motyli czy owadów.

Czy możesz nam, laikom, pokrótce powiedzieć, jakie są zasady gry w lacrosse?
Gra polega na podawaniu piłki w powietrzu za pomocą kijów i zdobywaniu bramek. Są dwa rodzaje kijów: zawodniczek z pola oraz kij bramkarki, którego główka jest zdecydowanie większa i głębsza. Obowiązkowym elementem jest ochraniacz na zęby. Dodatkowo zawodniczki często posiadają gogle chroniące oczy oraz rękawiczki chroniące szczególnie zewnętrzną stronę dłoni. Oprócz innego kija, bramkarka posiada także kask, ochraniacz na klatkę piersiową oraz opcjonalnie ochraniacze na inne części ciała.

Jak powiedziałaś, gra polega na podawaniu piłki w powietrzu za pomocą kijów i zdobywaniu bramek.
Są różne odmiany lacrossa – „szóstki” „ósemki” „dziesiątki” – to odpowiednik tego, ile jest dziewczyn na boisku. W przypadku szóstek, które mogłyśmy zaprezentować podczas Polskiej Ligi Lacrosse kobiet na boisku, jest bramkarka i pięć dziewczyn w polu. Kij, który mamy w ręce, służy do łapania kauczukowej piłki. Trzeba się nim sprawnie posługiwać. Kiedy mamy piłkę w siatce, trzeba ją okręcić na kiju, by w czasie ataku na bramkę nie wypadła i by nie przejęła jej zawodniczka drużyny przeciwnej. Gra jest zespołowa, bo podania między zawodniczkami pozwalają na szybkie dotarcie pod bramkę i zdobycie gola. Wbrew pozorom nie jest to łatwy sport, ponieważ wymaga oprócz sprawności fizycznej jeszcze opanowania posługiwania się kijem.

Przyglądając się z boku meczowi, pierwsze wrażenie to zdziwienie i lekki uśmiech. Czy lacorsse może być pasjonujący jak koszykówka czy siatkówka?
Jest to gra emocjonująca, mamy bowiem cały czas zmianę sytuacji, wiele spięć podbramkowych, ale także pojedynków indywidualnych między rywalkami w celu zdobycia piłki. Wszystko odbywa się na dużej szybkości. Osobę, która ogląda mecz pierwszy raz, może trochę śmiesznyć, ale już po kilku chwilach zaczyna ją wciągać to, że na boisku nie ma żadnych przestojów, tam cały czas się coś dzieje, podobnie jak w koszykówce, siatkówce czy piłce ręcznej.

W Poznaniu jest klub Hussars, pierwszy oficjalnie utworzony zespół lacrosse w Polsce. Powstał w 2007 roku. Są też rozgrywki ligowe.
Klub w sekcji żeńskiej jest pięciokrotnym mistrzem Polski. Najczęściej konkurujemy z drużyną Lax-WarriorsNext Września, AZS Walkirie Katowice. Rozgrywki tegoroczne już ruszyły i jeśli ktoś chce zobaczyć mecze, powinien śledzić nasz facebookowy profil Poznań HussarsLadies. Mecze rozgrywamy na boisku TKKF Winogrady. Nasze zawodniczki także trafiają do kadry reprezentacji Polski w różnych kategoriach wiekowych. Najważniejsza międzynarodowa impreza w najbliższym czasie to Mistrzostwa Europy w Pradze w przyszłym roku. Co ważne, mamy dwie sekcje: żeńską i męską.

W drużynie grasz na jakiej pozycji?
W ataku, czyli należy do mnie przede wszystkim zdobywanie bramek.

Zagrałaś też w reprezentacji Polski.
Tak, w tym roku znalazłam się w kadrze U-21 , czyli zawodniczek do 21. roku życia włącznie. Po zgrupowaniu zagrałam w turnieju NeighboursCup we Wrześni. Udział wzięła tez drużyna z Włoch i Czeszki oraz zespół złożony z zawodniczek z różnych klubów chcących zagrać w tym turnieju. Nasza kadra zajęła pierwsze miejsce.

Twoje największe sukcesy?
Mistrzostwo Polski i to już w pierwszym roku, kiedy dołączyłam do drużyny. Udział w sparingach z zagranicznymi drużynami w czasie turnieju, w tym z bardzo mocną drużyną z Berlina. Zdobyłam osiem bramek, najwięcej ze wszystkich polskich zawodniczek. Jestem z nich dumna, ale mam nadzieję, że te najważniejsze dopiero przede mną.

Czy wiążesz z lacrossem swoją najbliższą przyszłość?
Najbliższą na pewno tak, ale te dalsze są nieco inne, chociaż jeśli udałoby się połączyć pasję ze studiami prawniczymi w Londynie lub innym mieście na Wyspach Brytyjskich, byłoby fajnie. W liceum jestem na profilu prawniczym z rozszerzonym angielskim i historią.

Największe marzenie sportowe na dzisiaj?
Strzelić bramkę na Mistrzostwach Europy w przyszłym roku. No i oczywiście powalczyć o złoto w tych rozgrywkach, chociaż będzie bardzo ciężko, no, ale trening czyni mistrza.

Jakie predyspozycje trzeba mieć, by zacząć przygodę z lacrossem?
Myślę, że nie pomylę się, jeśli powiem, że dla każdego, kto tylko chce zrobić ze sobą trochę więcej, chce mieć jakąś pasję i cel w życiu. Wszelkie braki można skorygować i wyrównać na treningach.

Czy z meczów i treningów wraca się z siniakami?
Czasami się zdarza, ale chyba więcej ma ich nasza bramkarka Roksana Szaj. Na pewno ma ich najwięcej, gdyż w jej kierunku z dużą prędkością szybują strzelane przez nas twarde kauczukowe piłki wielkości piłki tenisowej. Oberwanie taką piłką nie należy do przyjemnych i pozostawia ślady.

Na początku ubiegłego wieku był to sport olimpijski. Czy jest szansa, by lacrosse trafił na igrzyska ponownie?
Tak, przymierzamy się do igrzysk w 2008 roku, które odbędą się w Los Angeles, a wiadomo, że w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie ta dyscyplina sięga szczytów popularności. Miałyby być to szóstki, które były rozgrywane w zeszłym sezonie w Polskiej Lidze Lacrosse Kobiet. Fajnie by było zostać olimpijką…