Organizator:

Sztuka latania

13.07.2020 14:30:00

Podziel się

Dziecięce marzenia zwykle nimi pozostają. Po pierwsze dlatego, że zwyczajnie dorastając, zapominamy o nich. Jeśli jednak są utrwalane w kolejnych latach, stają się częścią nas, jakby wrastają w skórę. Mikołaj chciał mieć samolot i być pilotem. Długo o tym nikomu nie mówił. Aż przyszedł czas, że wziął sprawy w swoje ręce i w wieku 21 lat usiadł za sterem samolotu. Jak tego dokonał?

Rozmawia: Ewa Malarska
Zdjęcia: 
Ewa Malarska i archiwum prywatne 

Od kiedy zaczęła się Twoja fascynacja samolotami i lataniem?
Mikołaj Świderski:
 Chyba od zawsze o tym myślałem. Mama opowiadała mi, że gdy byłem mały i nie chciałem wychodzić z domu – wystarczyło hasło „poszukamy samolotów” i natychmiast byłem przy drzwiach. Miałem kilka zabawek – samolotów, z którymi spałem. A jak byłem starszy – najlepszym prezentem był dla mnie model do samodzielnego sklejania.

Pewnie zawieszałeś je potem pod sufitem?

Oczywiście! Nawet namówiłem mamę na zamontowanie wiatraka podsufitowego i przymocowałem kilka modeli do jego skrzydeł. Poprzypinałem do niektórych samolotów żaróweczki i wieczorem lub w nocy, gdy wiatrak się obracał – na zwolnionych obrotach – miałem wrażenie, że latają nade mną prawdziwe samoloty.

Były zabawki, modele, drony, ale do pilotowania to jeszcze chyba daleko?

No tak. Żeby sprawdzić czy w ogóle mogę o tym myśleć, spróbowałem symulatorów lotu. Dzisiejsza technika pozwala na korzystanie ze specjalnych programów komputerowych (rodzaj zaawansowanych gier), które w połączeniu z odpowiednim wyposażeniem, są w stanie zapewnić wrażenie prawdziwego lotu. Co więcej, podczas takiej, nie bójmy się tego słowa, zabawy, można się bardzo dużo nauczyć.

Czego na przykład?

Przede wszystkim w tych symulatorach można połączyć się online z graczami wcielającymi się w rolę kontrolera ruchu lotniczego. Pozwala to nauczyć się branżowego słownictwa i swoistego lotniczego żargonu w języku ojczystym, jak i angielskim. Mapa świata w tym programie odwzorowana jest w skali 1:1 i podczas lotu języka ojczystego można używać wyłącznie nad obszarem własnego kraju.
Bardzo istotne jest to, że program imituje prawdziwy ruch lotniczy. Od razu uczymy się właściwego poruszania w gąszczu statków powietrznych znajdujących się w tym samym czasie w przestworzach. Warto również zaznaczyć, że mamy możliwość zdobycia wirtualnej licencji pilota – oczywiście do wykorzystania wyłącznie w rzeczywistości wirtualnej.

Rozumiem, że dzięki korzystaniu z symulatorów lotu byłeś przygotowany do tego, co spotka Cię w prawdziwym samolocie?

Dokładnie taki był cel. Jednak zanim człowiek usiądzie za sterami prawdziwego samolotu, musi przejść szereg badań lekarskich i szkoleń. Nie da się wszystkiego nauczyć obsługując nawet najbardziej zaawansowaną symulację. Trzeba poznać mnóstwo teoretycznych zagadnień, przejść przeszkolenie praktyczne – wylatać odpowiednią ilość godzin z instruktorem, który ma głos decydujący w pozwoleniu na samodzielne loty. To nie jest tak, że polatasz sobie na symulatorze, rozwiążesz test i już. Aby móc pilotować samolot, trzeba zdobyć państwową licencję pilota.

A w jaki sposób można ją uzyskać?

Trzeba zacząć od odbycia odpowiedniego szkolenia teoretycznego i praktycznego. Następnie, po zaliczeniu teoretycznego egzaminu wewnętrznego w ośrodku szkolącym, należy zdać państwowy egzamin w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego, który jest organem uprawnionym do wydawania lotniczych licencji zawodowych i turystycznych. Egzamin taki składa się z dwóch części. Najpierw kandydat na pilota zobowiązany jest zaliczyć część teoretyczną. Dopiero po uzyskaniu pozytywnego wyniku z tej części oraz po wylataniu odpowiedniej liczby godzin, wolno przystąpić do egzaminu praktycznego. Jeśli chcemy uzyskać licencję na loty międzynarodowe, trzeba również zdać specjalistyczny egzamin z języka angielskiego.

Długo trwa takie szkolenie?

To zależy od tego, gdzie chcemy je przeprowadzić. Jest kilka możliwości. Pierwsza – Wyższa Szkoła Oficerska Sił Powietrznych w Dęblinie – po ukończeniu tej uczelni zostaje się pilotem wojskowym. Druga – studia na kierunkach lotniczych uczelni cywilnych. Tu do wyboru mamy politechniki – poznańską i rzeszowską i jeszcze Państwową Wyższą Szkołę Zawodową w Chełmie. Trzecią możliwość zdobycia stosownej wiedzy i praktyki dają niektóre aerokluby oraz prywatne szkoły lotnicze. Tu na opanowanie materiału teoretycznego i wylatanie wymaganej ilości godzin uprawniających do zdobycia podstawowej licencji PPL (Private Pilot Licence) wystarczy od 3 do 6 miesięcy.

Którą z tych możliwości wybrałeś?

Trzecią, jestem bardzo niecierpliwy (uśmiech). Nie umiem czekać. Jeśli na czymś mi bardzo zależy – zrobię wszystko, aby swój cel osiągnąć w jak najkrótszym czasie. Oczywiście przy zachowaniu wszelkich reguł. Skoro jest możliwe spełnienie marzeń o lataniu w krótkim czasie – to jest mój cel. Oczywiste jest, że aby zdobyć najwyższe uprawnienia pozwalające pilotować wielkie samoloty pasażerskie, należy pokonać kolejne etapy szkolenia lotniczego, zakończone wymaganymi przez prawo egzaminami. W tej chwili dumny jestem z tego, że w zakładanym czasie uzyskałem licencję turystyczną (PPL). Nie poprzestanę jednak na niej, chcę się rozwijać. Obecnie mogę budować nalot (to wyrażenie z lotniczego żargonu, oznaczające zdobywanie doświadczenia poprzez wylatanie odpowiedniej ilości godzin), który pozwoli mi zdobywać kolejne uprawnienia.

Czy, skoro masz licencję, możesz zabrać ze sobą pasażera/ów? Możesz zarabiać na lataniu?

Tak, mogę i nie – nie mogę. Licencja pozwala mi na loty niekomercyjne, zatem nie mogę czerpać z nich korzyści materialnych. Pasażerowie mogą natomiast partycypować w kosztach wynajmu samolotu.

A myślałeś o tym, aby swoje zawodowe życie związać z lotnictwem?

Nic nie jest jeszcze przesądzone, choć nie ukrywam, że w moich baaardzo dalekosiężnych planach jest prowadzenie firmy lotniczej. Jednak do tego jeszcze daleko. Najpierw chciałbym popracować w takim miejscu, w którym mógłbym nabyć doświadczenia, nauczyć się od praktyków zarządzania kapitałem i ludzkim i maszynowym. Wiem, że po studiach zapewne będę mieć głowę pełną teorii i pomysłów. Jednak to życie i praktyka w połączeniu z teorią pozwalają zbierać dobre plony.

Miło jest słyszeć tak dojrzałe słowa w ustach tak młodego człowieka ;–). Jest w Tobie również odrobina szaleństwa?

Jasne, że tak! W wolnych chwilach uwielbiam uprawiać skoki spadochronowe lub nurkować z butlą w jeziorach. Bardzo cenię sobie aktywny tryb życia – często jeżdżę na rowerze i motocyklu. Ponadto moja pasja fotograficzna rozwija się wraz z nowymi możliwościami. Próbowałem już z dronami, a teraz, odkąd mogę latać, robię czasem zdjęcia z samolotu. Oczywiście zachowując wszelkie standardy bezpieczeństwa, bo to ono jest najważniejsze.