🌻 wrześniowe wydanie Sukcesu 🌻 zapraszamy do lektury 🌻 najpopularniejszy magazyn lifestylowy o Poznaniu 🌻 POLECAMY  

Organizator:

To jest UPsolutnie wyjątkowe miejsce

02.05.2022 14:17:44

Podziel się

Branża fitness skradła serce Sebastiana i Magdaleny Gazdów kilkanaście lat temu, kiedy tworzyli znaną, poznańską sieć klubów fitness. Dziś z dumą prezentują swoje kolejne dziecko – UP kluby fitness z misją. UP nie jest tylko klasycznym klubem fitness, promuje zdrowy tryb życia w zgodzie z naturą. W UP można skorzystać nie tylko z treningu wprowadzającego z trenerem personalnym, ale też z porad fizjoterapeuty, darmowej filtrowanej wody, sauny czy solarium, a wszystko to w pięknych, designerskich wnętrzach, które naprawdę robią wrażenie.

ROZMAWIA: Joanna Małecka
ZDJĘCIA: Sławomir Brandt

Ładnie tu.
Sebastian Gazda: Dziękujemy, kluby projektuje moja żona Magda. Wkłada w to całe swoje serce, co, mam nadzieję, odczuwają nasi klubowicze.

Magdalena Gazda: Zależało mi, aby w UP społeczność, ludzie znaleźli miejsce dla siebie. Miejsce, które „nie krzyczy”, a ze ścian nie wyskakują zdjęcia osób o idealnych sylwetkach, podkręconych jeszcze w Photoshopie (śmiech). W przebodźcowanym świecie jakim żyjemy, zależało mi na stworzeniu miejsca, w którym zwolnimy i poukładamy sobie nasz mikro świat na nowo. Gdzie nauczymy się i wdrożymy slow life, zdrowe odżywianie połączone ze zrównoważonym rozwojem oraz ćwiczeniami fizycznymi. Czyli skoncentrujemy się na sobie, na swoim zdrowiu, ale świadomie nie kosztem innych, otoczenia, naszej planety. Tworząc wnętrza UP, ich otwartą przestrzeń, dobierając materiały wykończeniowe i ich formę, chciałam sprawić, aby ludzie czuli się w UP po prostu dobrze i swobodnie. Użyte materiały – sklejka, mech czy naturalna roślinność – wprowadzają we wnętrza publiczne odrobinę natury, co sprawia, że sprzyjają odpoczynkowi, mimo wykonywanego w nich wysiłku (śmiech). Do tego dochodzą takie elementy jak wygodny fotel czy sofa, na której możesz usiąść po treningu czy czekając na zajęcia i poczytać książkę. Tak, u nas znajdziesz też książki.

SG: No tak, taki jest nasz UP. A tak w ogóle to branża fitness pojawiła się w naszym życiu przypadkiem. Z wykształcenia jestem informatykiem, długo pracowałem w branży IT. Karierę zakończyłem w zarządzie Komputronika.

Dlaczego Pan zrezygnował?
SG: Trochę się tą branżą zmęczyłem. Chciałem spróbować swoich sił w innym biznesie. Wspólnie z żoną podjęliśmy decyzję, że zajmiemy się szeroko pojętą branżą fitness.

Dlaczego fitness?
SG:
Zawsze byłem aktywny, lubiłem ćwiczyć. Z wiekiem trochę odpuściłem, przyznaję (śmiech). Przechodziłem w życiu trudny okres, masa pracy i brak czasu dla siebie, co zaczęło mi doskwierać. Wziąłem się za siebie. Najpierw było bieganie, potem regularnie startowałem w maratonach, triathlonach. Wróciłem do trenowania kickboxingu. W międzyczasie szukaliśmy z Magdą miejsca, w którym ulokujemy kapitał. Pamiętam jak pewnego dnia przyjaciel zabrał mnie ze sobą do Nautilusa, jednego z pierwszych poznańskich klubów fitness. Miejsce to wywarło na mnie wrażenie tak duże, że zacząłem rozmawiać ze znajomymi na temat potencjalnego biznesu w branży fitness. Wszedłem w to. Najpierw w dystrybucję sprzętu dla klubów fitness, a później otworzyliśmy pierwszą Fabrykę Formy w Kinepolis.

MG: Ja chciałam stworzyć miejsce idealne dla każdego – dla młodej mamy, która boryka się z utratą figury po ciąży, dla przepracowanych ludzi, którzy zapomnieli o sobie i o swoim zdrowiu, no i o seniorach, którym nadal się chce. Dzisiaj już wiem, że nie ma takiego miejsca, aby wszyscy byli w 100% zadowoleni (śmiech). Nie każdy klubowicz UP jest też świadomym eko-aktywistą, jednak wiem, że nasze działania na rzecz szerzenia świadomości naszych klubowiczów w zakresie zero waste przynoszą efekty. Wiem również, że warto mieć marzenia i je realizować.

Fabryka Formy to duża, znana sieć nie tylko w Poznaniu.
SG:
Tak. Wraz z żoną byliśmy większościowymi udziałowcami, a naszym partnerem był Ireneusz Sęk. Kiedy w 2013 roku wychodziliśmy z firmy, sprzedaliśmy swoje udziały.

Dlaczego się rozstaliście?
SG:
Mieliśmy odmienną wizję strategii rozwoju Fabryki Formy niż Ireneusz Sęk, który był wtedy naszym partnerem oraz otrzymaliśmy bardzo dobrą ofertę od Benefit Systems S.A.  sprzedaży udziałów z której skorzystaliśmy.

Widzę, że Pan i żona cały czas w duecie, także zawodowo.
SG: Tak wyszło (śmiech). Kiedy zaczynałem pracę zawodową w pierwszej firmie, dołączyła do nas Magda. I tak, przez te wszystkie lata wszystko robimy razem.

Nie kłócicie się?
SG:
Oczywiście, że się ścieramy. Zgadzamy się w zakresie najważniejszych wartości, ale poza tym jesteśmy totalnie inni. I właśnie ta inność nam pomaga. Ja jestem wulkanem energii, a Magda oceanem spokoju. Ale, żeby nie było za słodko, na oceanie bywają sztormy (śmiech).

Gdzie powstał pierwszy UP?
SG: Wszystko zaczęło się w biurowcu Business Garden w Poznaniu. Funkcjonalność takich miejsc jest niesamowita. Tam jest wszystko to, co naszej misji, koncepcji i budowie marki było niezbędne.

MG: Gdy przyjechaliśmy tam pierwszy raz, wiedzieliśmy, że to miejsce UPsolutnie stworzone dla naszego klubu. Zewnętrzne boiska do gry w siatkówkę, stół do tenisa w otoczeniu zieleni czy hotelik dla owadów.

To znaczy?
SG:
UP to filozofia. Mieliśmy już przesyt klasycznej siłowni. Chcieliśmy stworzyć klub z misją.

MG: UP odzwierciedla świat, w którym żyjemy. UP to trzy filary: GENERATION – bo budujemy społeczność, MOTIVATION – bo wzajemnie się motywujemy, EDUCATION – bo edukujemy siebie nawzajem i ulepszamy świat. W UP uprawiamy sport, ćwiczymy, motywujemy się wzajemnie
i wspólnie dbamy o dobro świata. W naszych klubach dbamy o zużywaną energię elektryczną, stosując czujki ruchu, minimalizujemy zużycie wody poprzez czasowe baterie, używamy w miarę możliwości materiały z recyklingu zarówno do wykończenia wnętrz, jak i w działaniach bieżących, segregujemy śmieci itd. Staramy się w każdym aspekcie, na tyle, na ile to możliwe, myśleć o otaczającej nas przyrodzie. I tak część naszych lokalizacji jest w wysokiej klasy budynkach, które również zostały tak zaprojektowane, aby nie szkodzić środowisku.

SG: Tak naprawdę to Magda wymyśliła cały koncept UP. W kwestiach komunikacji pomagała nam fantastyczna Alicja Liczba. Ja zająłem się zarządzaniem, finansowaniem i sprzedażą oraz wyposażeniem klubów w sprzęt.

Na czym polega Wasza eko misja?
SG:
Nie znajdzie Pani u nas plastikowych butelek, kubków. Zachęcamy klubowiczów do korzystania z butelek wielokrotnego użytku, szkła lub innych bidonów. Mogą przecież u nas skorzystać z bezpłatnej wody niegazowanej lub gazowanej – jak kto lubi. Nie drukujemy ulotek i nie zaśmiecamy nimi okolicy. Jeżeli musimy używać papieru, to jest to papier z recyklingu. No i wszystkie działania na poziomie inwestycji, o których wspominaliśmy już wcześniej. Jako jedyni z pierwszych w Polsce wprowadziliśmy QR kody i wstęp do klubu za pomocą aplikacji. Co nam to daje? Takie rozwiązanie pozwala nam na komunikację z klubowiczami, daje dostęp do grafików, systemu rezerwacji i pozwala nam na zrezygnowanie z plastikowych kart, które kupowaliśmy w olbrzymich ilościach.

Jesteście marką premium?
MG:
Bliżej nam do midmarket, patrząc pod kątem cenowym. Natomiast ofertę staramy się budować w kierunku premium. Myślę tu o kompleksowości, procesie obsługi klienta, wyposażeniu i wykończeniu klubów.

Ile macie klubów w Polsce?
SG:
W sumie za chwilę będzie dziewięć. Od maja działamy w Luboniu. Do końca roku chcemy mieć 10 lokalizacji. Ten w Niku, przy ulicy Piątkowskiej w Poznaniu, jest największy. Z tym klubem wiąże się również sentymentalna historia, ponieważ był to jeden z pierwszych klubów fitness w Poznaniu. Pod kątem budowlanym – wyzwanie i radość z efektu końcowego przemiany klubu z połowy lat 90.

Czy trudno prowadzi się tego rodzaju biznes w dobie tak ogromnej konkurencji na rynku fitness?
SG:
Branża jest bardzo fajna, ale i bardzo trudna, chociaż widzimy zmianę podejścia w zakresie dbania o zdrowie po pandemii. Wie Pani, wszystko co działo się i dzieje wokół nas: lockdown, inflacja, wojna w Ukrainie – nam nie pomaga. Widzę jednak coraz więcej ludzi świadomych, którzy chcą dbać o siebie, o swoje zdrowie. Cieszę się, że moje dzieci są bardzo aktywne. Wspólnie spędzamy czas uprawiając różne dyscypliny sportu i razem chodzimy do UPa. To jest super! Kibicuję pozostałym i zapraszam. 

Dlaczego warto kupić u Was członkostwo?
SG:
Opisaliśmy UP, jego wartości i korzyści – chociażby kompleksowość czy charakter wnętrz. To wszystko są nasze atuty, które przemawiają na naszą korzyść i nas wyróżniają. Trudno dziś znaleźć równie atrakcyjne miejsce na rynku fitness w Polsce.

MG: Szwedzi mają swoje lagom, Duńczycy hygge, Japończycy ikigai czy wabi-sabi. My Polacy też możemy mieć swoje UPsolutnie szczęśliwe miejsce, czas i relacje. UP TO YOU – UPsolutnie nowy styl życia zależy od Ciebie!