Organizator:

W onkologii jest dużo do zrobienia

10.08.2020 14:44:01

Podziel się

Jest przed trzydziestką, ale sukcesów i pozycji w branży medycznej mógłby pozazdrościć Jej niejeden senior. Ligia Kornowska, poznanianka, 27-latka, dyrektor zarządzająca Polską Federacją Szpitali – organizacją zrzeszającą największą liczbę podmiotów leczniczych w kraju, założycielka i prezes Młodych Menedżerów Medycyny, wyróżniona na liście Forbesa „25 under 25” w kategorii „Biznes” oraz w rankingu „100 najbardziej wpływowych osób w ochronie zdrowia”, koordynatorka kilku startupów medycznych. Jednak, jak podkreśla, jest przede wszystkim lekarzem, a wybrany we wczesnej młodości kierunek studiów okazał się Jej pasją. Kolejną. Medycyna wygrała z walcem i salsą, a taneczne, międzynarodowe turnieje zostały zastąpione przez szpitalne konsylia oraz dyskusje o ochronie zdrowia na szczeblu Komisji Europejskiej.

ROZMAWIA: Ewa Gosiewska
ZDJĘCIE: Archiwum Ligii Kornowskiej

Realizujesz się na tak wielu polach. Jaka jest recepta na rozciągnięcie doby według Ligii Kornowskiej?

To kwestia dobrej organizacji czasu i określania priorytetów. Może u mnie jest o tyle łatwiej, że pracę w Polskiej Federacji Szpitali, Młodych Menedżerach Medycyny czy szpitalu, traktuję jak pasję. Lubię to, co robię. Chcąc nie chcąc pracuję może przez to więcej niż inni. Projektów, w które jestem zaangażowana, nie realizuję sama. Mam wokół siebie ludzi, którzy są niezwykle wartościowi, pracowici i ambitni. Jak trzeba siedzą po nocach razem ze mną. Przepis na to żeby połączyć tyle różnych działań, to stworzyć zespół, z którym można góry przenosić. 

Taka wzorowa organizacja pracy kojarzy się z poznańskim uporządkowaniem. To rodzinne?

Zdecydowanie! Mam wiele do zawdzięczenia mojej rodzinie, szczególnie mamie. To ona mnie nauczyła, że nie ma rzeczy niemożliwych. Z domu wyniosłam pragmatyczne, poznańskie podejście i zamiłowanie do konkretów. Dzięki temu jestem teraz w stanie zrealizować dużo więcej w krótkim czasie. Myślę, że poznaniacy nie rzucają słów na wiatr. Jak się czegoś podejmują, to faktycznie są w stanie to zrobić.

Skąd zamiłowanie do medycyny? Można ją połączyć z pasją do tańca i koni?

Kocham konie i nawet marzy mi się, że kiedyś zamieszkam na obrzeżach miasta i będę miała swoją stajnię. Jazda konna to wspaniały sport, uczy szczególnej więzi ze zwierzęciem. Z kolei taniec towarzyszył mi od wczesnych lat dzieciństwa. Zawsze chciałam tańczyć. Miłość do medycyny zaszczepili we mnie rodzice, którzy pomogli mi wybrać ten kierunek studiów. Sami co prawda nie są lekarzami, ale przez wiele lat poruszali się w obszarze ochrony zdrowia, zarządzając różnymi podmiotami leczniczymi. Był taki czas, kiedy taniec wypełniał niemal całe moje życie i wtedy przyszedł kluczowy moment. Rodzice obiecali wsparcie w realizowaniu pasji, a ja z kolei zobowiązałam się do studiów medycznych. Zawarliśmy więc układ, który dał bardzo dobre efekty. Okazuje się, że czasem warto słuchać rodziców!

Od pierwszego roku studiów zakochałam się w medycynie. To był doskonały wybór. Łączyłam wyjazdy na turnieje z nauką. Miałam klasę taneczną B zarówno w tańcach standardowych, jak i latynoamerykańskich. Brałam udział w ogólnopolskich i międzynarodowych turniejach. To są piękne wspomnienia. Niestety teraz tego czasu na taniec trochę mi brakuje. Medycyna ma najwyższy priorytet. Jednak realizowanie zainteresowań tanecznych, muzycznych czy sportowych zdecydowanie pomaga w byciu dobrym lekarzem, wnosi samodyscyplinę i uczy wytrwałości. To piękny zawód, ale niezwykle wymagający. By się w nim realizować, na pewno przydaje się życiowy balans i chwila na inne pasje.

Projekt, który teraz angażuje Ciebie szczególnie i w który głęboko wierzysz to?

Większość mojego czasu poświęcam na wdrażanie sztucznej inteligencji w ochronie zdrowia. Innowacje w medycynie to temat, który mnie bez reszty fascynuje. W kwestii sztucznej inteligencji działamy z Polską Federacją Szpitali bardzo intensywnie, zwłaszcza w ramach Koalicji AI, którą współtworzyliśmy. Ma ona wpłynąć na bezpieczny i transparentny rozwój sztucznej inteligencji w medycynie. Jej ogromne znaczenie porównuje się do wynalezienia antybiotyku czy rewolucji przemysłowej. Wprowadzając takie innowacje w sektorze ochrony zdrowia musimy być bardzo ostrożni. One muszą być wdrożone w sposób bezpieczny dla pacjenta. Staramy się taki rozwój umożliwić. Prym wiodą algorytmy, które pomagają oceniać badania obrazowe. Dzięki nim można określić różne stany chorobowe pacjenta. Są już nawet na świecie zarejestrowane urządzenia, które są zdolne do wystawiania diagnozy. To pierwszy element medycyny, będący kolebką sztucznej inteligencji. Blokerem przy rozwoju tych rozwiązań jest dostęp do dobrej jakości danych medycznych. Szpitale mogą mieć problem z ich udostępnianiem. Mam przyjemność uczestniczyć w rozmowach dotyczących tych procedur na poziomie Komisji Europejskiej. Sztuczna inteligencja oczywiście nie zastąpi lekarzy, ale może pomóc w określaniu priorytetów. To kluczowe dla ratowania ludzkiego życia. Takie pilotaże w Polsce są już wprowadzane. To kwestia przyszłości, która dzieje się teraz.

Jesteś obecnie na stażu w szpitalu, wiesz już jaką specjalizację wybierzesz?

Najprawdopodobniej onkologię. Chorób nowotworowych przybywa. Widzę jak wiele jest w tej dziedzinie do zrobienia. Zwłaszcza w zakresie innowacji w diagnostyce i leczeniu.

Tyle sukcesów na Twoim koncie, ale… no właśnie – Twoja płeć i wiek… Czy w polskim, medycznym świecie są obciążeniem, czy raczej mobilizują do działania?

Jest to duże obciążenie. Odczuwałam to zwłaszcza na początku kariery. Nawet myślałam, że chyba jestem za młoda, żeby realizować swoje wszystkie pomysły i powinnam się trochę zestarzeć. Później jednak stwierdziłam, że to bez sensu. Wolę działać. Najlepsze efekty daje współpraca młodych ze starszym pokoleniem. Obie strony się od siebie uczą. Jedna strona nabywa doświadczenia, a druga zaraża się zapałem i entuzjazmem. Niestety protekcjonalne podejście do kobiet, a zwłaszcza młodych kobiet, jest w tym środowisku mocno odczuwalne. Ja się nadal z tym spotykam zupełnie niesprawiedliwie. Mam nadzieję, że to w Polsce będzie się zmieniać, a mój przykład pomoże w łamaniu pewnych stereotypów. Młodzi ludzie w naszym kraju, niezależnie od płci, mają często świetne pomysły, są prekursorami innowacji w ochronie zdrowia. Nie mamy się czego wstydzić.

Stąd pomysł na Młodych Menedżerów Medycyny?

Celem było stworzenie organizacji zrzeszającej studentów oraz absolwentów nie tylko kierunków medycznych, ale też prawniczych, ekonomicznych czy informatycznych. Łącznikiem miała być ich aktywna działalność w sektorze ochrony zdrowia. Chciałam umożliwić im nawiązywanie kontaktów nie tylko między sobą, ale również z liderami w ochronie zdrowia, ludźmi sprawującymi wysokie funkcje. Chodziło o międzypokoleniowy przepływ wiedzy. Uczestniczymy w tworzeniu innowacyjnych rozwiązań w ochronie zdrowia, opiniujemy aktualne wydarzenia i współpracujemy z interesariuszami systemu.

Gdzie widzisz siebie w przyszłości?

Priorytetem dla mnie jest promocja bezpiecznego wdrażania innowacyjnych rozwiązań w medycynie. Widzę siebie w technologicznej spółce działającej w sektorze ochrony zdrowia, która wpływa na nowe możliwości diagnostyczne i procesy lecznicze. Z drugiej strony, pragnę być lekarzem i kontynuować swój zawód. Na pewno tego nie porzucę, podobnie jak działań biznesowych. Mam nadzieję, że tak jak do tej pory, uda mi się wszystko połączyć.

Ligia Kornowska będzie koordynatorem strefy startupów oraz moderatorem i prelegentką dyskusji panelowych w trakcie Międzynarodowych Targów Sprzętu i Wyposażenia Medycznego SALMED (24–26.03.2021).