Organizator:

Wiemy jak wygrać z bankiem

01.12.2020 13:35:31

Podziel się

Wszystkie umowy kredytowe, które analizowali do tej pory, zawierały niedozwolone zapisy. Niestety tylko kilka procent osób mających kredyt we frankach szwajcarskich, decyduje się na proces sądowy. Pozostali wolą pozostać w swojej strefie komfortu, albo po prostu nie wiedzą, że mają realną szansę na wygraną z bankiem, który dodatkowo pokryje koszty procesu i honorarium prawnika. W sądzie wystarczy pojawić się tylko raz. Resztą zajmują się prawnicy. Kancelaria Prawna Beaty Komarnickiej-Nowak i Mariusza Korpalskiego – LAW24.PL ma na swoim koncie prawie same wygrane procesy przeciwko instytucjom finansowym. Swoją książkę „Opcje, franki i banki – Spotkamy się w sądzie” zadedykowali wszystkim, którzy odważyli się stanąć naprzeciw bankom. I wygrać.

ROZMAWIA: Klaudyna Bogurska-Matys  ZDJĘCIE: Wojciech Robakowski

Co Państwa skłoniło do napisania książki?

Beata Komarnicka-Nowak, radca prawny: Książka jest podsumowaniem naszej 10-letniej pracy prawniczej. Jest to zbiór artykułów, które są owocem naszej podstawowej działalności – wygrywaniem sporów z bankami w sprawie kredytów frankowych.

Mariusz Korpalski, radca prawny: Uznaliśmy, że treści, które przez tyle lat uzbieraliśmy pisząc do „Rzeczypospolitej”, są interesujące zarówno dla czytelnika nieprzygotowanego, jak i prawników – nawet po latach można do nich wracać. Właśnie dlatego postanowiliśmy wydać książkę i dzięki temu dotrzeć do szerszego grona odbiorców. Książka rządzi się innymi prawami niż dziennik. Możemy do niej wrócić w wygodnym dla nas momencie.

Kiedy zaczęliście Państwo zajmować się sprawami przeciwko bankom?

MK: Problemami klientów banków, którym coś się nie zgadzało w umowach, zajmujemy się od 2008 roku. Początkowo byli to przedsiębiorcy, którzy w momencie osłabienia złotówki dowiadywali się, że mają walutowe opcje zabezpieczające, które wcale ich nie chroniły i wystawiły na jeszcze większe ryzyko. Po kilku latach doszły do tego dylematy i problemy klientów, którzy zaciągnęli kredyty powiązane z kursem franka szwajcarskiego.

Z fatalnie oszacowanym ryzykiem.

MK: Nie tylko ryzyko było niedoszacowane, ale treści umów zawierały mnóstwo błędów.

BK-N: Rok temu Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że można unieważnić umowę kredytu, jeśli zawierała nieuczciwe zapisy. Po tym właśnie wyroku TSUE, który zapadł w sprawie państwa Dziubaków, prawie wszystkie sprawy są wygrywane w sądach.

Co powinna zrobić osoba, która ma właśnie taki kredyt?

BK-N: Przede wszystkim należy sprawdzić umowę kredytową pod kątem zapisów niezgodnych z prawem i skierować się do prawnika. Dzisiaj już wiemy, że można wygrać z bankiem. Niestety jeszcze wielu ludzi boi się stanąć w sądzie naprzeciwko dużej instytucji finansowej. Musimy tutaj podkreślić, że nikt nie chce bankowi niczego odbierać. Chcemy zapłacić kapitał, który otrzymaliśmy w banku, z odsetkami i marżą, ale bez żadnych ukrytych instrumentów finansowych. Zawsze dążymy do tego, żeby kredyt stał się możliwy do spłacenia.

Nie każdy umie doszukać się błędów w umowie kredytowej.

MK: W swojej ofercie mamy darmową analizę takich umów i klienci nie muszą się tym sami zajmować. Wystarczy do nas wysłać skan umowy, a my już wszystko dokładnie sprawdzimy. Osoby, które zwracają się do nas ze swoimi umowami kredytowymi, chcą zawsze wiedzieć dwie rzeczy: czy jest szansa na to, że ich kredyt będzie możliwy do spłacenia i czy otrzymają zwrot nadpłaty, która powstała z tytułu niedozwolonych klauzul.

I jaką macie Państwo odpowiedź?

MK: Dzisiaj, po wielu latach oczekiwań, możemy powiedzieć, że sądy poznańskie mają stabilną linię orzecznictwa, a to oznacza, że już od samego początku, po zapoznaniu się z zapisami w umowie, możemy zapewnić naszego klienta o wygranej. Wyroki w tych sprawach nie zapadają szybko, ale są przewidywalne. To od klienta zależy, jaką podejmie decyzję w tej sprawie.

Ale pewnie wielu ludzi nie wie, że wygrana z bankiem jest osiągalna i bardzo realna.

BK-N: Ciągle się spotykamy z osobami, które nie wiedzą o tym, że można śmiało zakładać sprawę w sądzie przeciwko bankowi. Jest wielu ludzi, którzy słyszą o tych sprawach po raz pierwszy. Nas to zadziwia. I dlatego bardzo chcemy, żeby ludzie się dowiedzieli o swoich prawach i żeby to tylko od nich zależało, czy zamierzają z nich skorzystać.

MK: Ludzie czekają i dodatkowo nie chcą wychodzić ze strefy komfortu. Wielu z nich boi się kosztów związanych z procesem. A przecież to bank przegrywając sprawę pokrywa koszty i honorarium prawnika. To tak naprawdę miły dodatek do kwoty, którą żądamy na samym początku procesu. Do tego należy doliczyć odsetki od tej kwoty, które rosną przez czas trwania procesu.

Co powinno przekonać wahające się osoby?

BK-N: Do tej pory, kiedy sprawa była prawomocnie wygrana, to pozostawał jeszcze Sąd Najwyższy. To tam wyrok prawomocny mógł jeszcze się zmienić lub zostać uchylony. I dlatego tak bardzo nas cieszy ostatnia sprawa naszego klienta, w której Sąd Najwyższy nie przyjął skargi banku do rozpoznania. I to jest prawdziwy sukces! Klient cieszy się swoją nadpłatą, kredyt ma „odfrankowiony” z Liborem i nie musi się już niczym martwić.