Organizator:

Witajcie w Domu Bajek

31.05.2021 09:23:49

Podziel się

Historyczka sztuki, pedagożka, malarka, filolożka i kosmata mieszkanka Łazarza. Są przyjaciółkami, mamami, kobietami aktywnymi zawodowo, molami książkowymi i stworzyły niezwykle twórczy i przyjazny najmłodszym Dom Bajek. O tym, jak narodził się pomysł, by wspólnie czytać dzieciom i organizować rodzinne warsztaty z książką w tle, opowiada nam jedna z założycielek - Barbara Górecka.

ROZMAWIA: KAROLINA MICHALAK 
ZDJĘCIA: Maria Brandys, Maria Kiedrowska

Czym jest Dom Bajek?

Pierwszy kontakt z książką jest jak pierwszy kontakt z dziełem sztuki. Jeśli otwieramy przed dzieckiem książkę, która jest artystycznie i pięknie zaprojektowana, a do tego przemyślana, to mamy poczucie, że otwieramy przed nim galerię sztuki. Dom Bajek powstał właśnie z miłości do książek, z fascynacji sztuką i z potrzeby serca. W każdej z nas drzemała pokusa i pragnienie, by stworzyć miejsce, w którym dzieci będą obcować z pięknie ilustrowanymi książkami, pełnymi wartościowych treści, które rozbudzi ich wyobraźnię i uwolni uśpione pokłady kreatywności. Ze wspólnego marzenia uczyniłyśmy realny byt, który od blisko 6 lat promuje czytelnictwo wśród najmłodszych.

Kto tworzy Dom Bajek?

Na początku byłam ja i Ania Brandys. Jak to często bywa, trafiłyśmy na siebie zupełnie przypadkiem. Jako nauczycielka Wiedzy o kulturze, zostałam poproszona o poprowadzenie zajęć praktycznych dla studentów Edukacji Artystycznej z metodyki tego przedmiotu. Wśród nich była Ania Brandys. Bardzo szybko okazało się, że nadajemy na tych samych falach i nawiązała się między nami nić porozumienia. Od spotkania do spotkania, od słowa do słowa okazało się, że obie postrzegamy świat przez pryzmat książek i myślimy o tym, aby nakręcić go na edukację opartą na książce. Kolejno dołączyła do nas Maria, którą poznałam na zajęciach tanecznych dla mam i niemowląt oraz Andżelika, z którą przyjaźń nawiązała się już za czasów harcerstwa.

Jest jeszcze Pani Mysia. Cóż to za postać?

Ach, pewnego dnia Pani Mysia z książką w łapkach przystanęła na jednym z poznańskich chodników. Od tamtej pory to ona jest gospodynią naszych spotkań. Wprowadza naszych czytelników
w tematykę zajęć, a potem bacznie się im przygląda.

Od czego się zaczęło?

Nasze próby stworzenia czegoś zbiegły się z moją pierwszą ciążą. Gdy w domu pojawiło się pierwsze dziecko, siłą rzeczy narodził się pomysł zorganizowania warsztatowych zajęć dla dzieciaków, których główną bohaterką będzie książka. Chciałyśmy, aby już od wczesnych lat dzieci obcowały z pięknie zilustrowaną książką, miały kontakt z interesującą treścią i żeby rozwijały się przez zabawę i wspólne czytanie.

Czym się kierujecie przy wyborze książek?

Jako że jestem kolekcjonerką książek i zajmuję się tym zawodowo poprzez pracę w Muzeum Narodowym, to mi przypadł dobór książek. Natomiast Ania odpowiada za część twórczą i przygotowuje działania plastyczne. Nie ma jednej ścieżki wyboru. Czasami jest to kryterium plastyczne, czasami koncentrujemy się na porach roku czy żywiołach albo sprawdzamy w kalendarzu, który bajkowy bohater obchodzi urodziny. Na przykład w tym roku Pan Kleks kończy 75 lat. Dasz wiarę?! I z tej okazji przygotowujemy wiele dodatkowych atrakcji. Czasem też okazuje się, że nie każdą pozycję literacką da się animować w grupie i na odwrót. Wraz ze wzrostem mojej świadomości i wiedzy na temat książek, nabrałam łatwości w ocenie, czy dana książka nada się do przerobienia w grupie i ma w sobie potencjał. Wybierając pozycje literackie dla dzieci chcę, aby ich bohaterowie stali się partnerami w dziecięcych przygodach i ułatwili im poznawanie świata.

Jak wyglądają zajęcia?

Mamy świadomość tego, że dla dzieci ważna jest powtarzalność. Nam też łatwiej jest zapanować nad dynamiką tych spotkań, jeśli ich układ jest powtarzalny. Na przestrzeni lat wypracowałyśmy pewien scenariusz. Zaczynamy i kończymy tą samą czynnością: spotkaniem z Panią Mysią. Wełnianą maskotką zrobioną na drutach, która w ręku trzyma książkę. Najpierw jest słowo wprowadzenia do książki, potem czytanie fragmentu i kolejno działania plastyczno-ruchowe. Zazwyczaj dzieci wraz z rodzicami mają do wykonania dwie prace plastyczne, kolejno, by skupić ich uwagę, przeplatamy je z aktywnością ruchową, wyjściem na spacer czy tańcem. Przebieramy się, śpiewamy i gramy na instrumentach.

Czy to są spotkania tylko dla dzieci, czy zapraszacie również rodziców?

Na początku zakładałyśmy, że będą to zajęcia dla dzieci. Myślałyśmy, że rodzice zostawią je u nas, a w tym czasie będą załatwiali swoje potrzeby, zakupy czy inne takie. Potem okazało się, że rodzice chcą być z nami. I po kilku spotkaniach przedefiniowałyśmy ten pomysł i teraz są to spotkania rodzinne. To miłe patrzeć, jak rodzice spędzają czas razem ze swoimi pociechami. Często jest tak, że prace plastyczne wymagają zaangażowania dorosłych, ponieważ zwyczajnie małe dziecko nie jest w stanie np. operować nożyczkami. Wtedy wkracza rodzic i wspólnie wykonują dzieło. To jest dodatkowa wartość i energia dla nas, gdy patrzymy, jak robią coś razem. Rodzice są bardzo zaangażowani i otwarci na wygłupy.

Jak wygląda rekrutacja na wasze spotkania?

Na spotkanie można zgłosić dziecko w każdym wieku. Gdy ustalamy termin spotkania, tworzymy jednocześnie wydarzenie na naszym profilu na Facebooku. Wystarczy wtedy wysłać do nas e-maila i poczekać na odpowiedź. Decyduje kolejność zgłoszeń. Mimo że w dobie pandemii przeniosłyśmy się do on-line i teoretycznie liczba uczestników nie powinna mieć znaczenia, to utrzymałyśmy liczebność grupy. W zajęciach jednocześnie może wziąć udział 10–12 dzieci wraz z rodzicami. Dom Bajek jest finansowany z budżetu Miasta i udział w warsztatach jest bezpłatny.

Co pandemia zmieniła w waszych działaniach?

Oj, bardzo wiele. Po pierwsze zmieniły się nasze rytuały. Przed pandemią zwyczajem były powitalne łaskotki i przybijanie piątek, a teraz to tylko symboliczny gest – uśmiech, kiwnięcie czy zwyczajne „cześć”. Drugą bardzo istotną sprawą jest zmiana formy spotkań. Z jednej strony korzystamy z dobrodziejstw natury i piękna naszego miasta, organizując spotkania w nieoczywistych, ale za to pięknych i klimatycznych miejscach, jak choćby Ogród Łazarz i innych ogrodach społecznych i sąsiedzkich. To z drugiej strony w czasie pandemii przeniosłyśmy się też do Internetu. Zaczęłyśmy nagrywać filmy i prowadzić warsztaty on-line. W tej chwili zajęcia wyglądają w ten sposób, że osoby, które zgłosiły chęć udziału, otrzymują od nas tajemny link do filmu, na którym mogą posłuchać fragmentów wybranej książki oraz dowiedzieć się, jakie zadnie mają do wykonania. Rodzic z dzieckiem mają do dyspozycji jeden dzień, by zrealizować i opublikować rezultat swoich prac. Ponieważ do realizacji wielu z nich potrzebne są artefakty, to do każdego warsztatu przygotowujemy pakiet tzw. zrób to sam, w którym umieszczamy niezbędne materiały do jego wykonania. Materiały plastyczne do zajęć rodzic odbiera z zaprzyjaźnionego Centrum Inicjatyw Rodzinnych. Ostatnio, kiedy czytaliśmy „Kiedy nie możemy się przytulić” – książkę o przyjaźni żółwika i jeżyka, opowiadającą o sposobach radzenia sobie z relacją na odległość – jednym z domowych działań było wykonanie jeża z pestek słonecznika. W pakiecie plastycznym dzieci otrzymały od nas wspomniane pestki, szablon ze zwierzakiem i klej. Efekty przerosły nasze oczekiwania.

Ale Dom Bajek to nie tylko warsztaty.

Zgadza się. Integralną częścią jest Biblioteka Domu Bajek, w której zbieramy i udostępniamy najpiękniejsze książki dla dzieci i poradnikowe pozycje dla rodziców. Ostatnio nawet pojawiły się pozycje anglojęzyczne. Biblioteka ma swoją siedzibę przy ulicy Święty Marcin 37, a informację o dostępności i dyżurach publikujemy na profilu https://www.facebook.com/bibliotekadomubajek/.